-
Gall Anonim
Data: 23.09.2020, Kategorie: historia, magia, rytuały, mnich, dziewoja, Autor: MrHyde
... wykręcał jej ręce, drugi ugniatał krocze. Wymiętosili ją jak zwykłą dziewkę. Spowiednik poradził wtedy nie skarżyć się ojcu. Polecił modlitwę i medytację o zwiastowaniu Przenajświętszej Panience. Jakoby archanioł Gabriel nawiedził Maryję we śnie, przybierając postać urodziwego chłopca. Malina przypomniała sobie tę spowiedź. Pod wpływem wspomnienia Gall zaczął jawić się jej jako wysłannik niebios. Jurni pachołkowie, mądry ksiądz, decyzja ojca o wysłaniu średniej córki do krakowskich benedyktynek, wreszcie to, że wybór Sobierada padł akurat na nią: wszystkie fakty układały się w logiczną całość: wolą Opatrzności było, by Malina spotkała Galla, sam Pan Bóg kierował losem swej wiernej służki, przygotowując ją do magicznego rytuału. Podczas którego młoda niewiasta miała ofiarować cnotę w dowód swej bezkresnej wiary. A archanioł Gabiel pod postacią mnicha miał wystąpić w roli namiestnika Boga. Uspokoiwszy w ten sposób sumienie, Malina radośnie rozluźniła nogi, wypuszczając dłoń Galla z potrzasku. – Misterium działa, moje dzieci. Sobieradzie, bierz nowy pergamin. – Mędrzec Anonim znów poczuł wenę. Raptownie wsunął rękę głęboko pod habit Maliny, chwytając mocno za krocze. Kciukiem naparł na najmiększe miejsce. Zachęcająco ciepłe i wilgotne. Malina tylko głośno westchnęła. Biodra samoistnie uniosły się, wychodząc na przeciw męskiej ręce wcielonego anioła. Ciało pragnęło kontaktu z grubym kciukiem. – Tak! Widzę! Pisz, Sobieradzie! – zakrzyczał Gall głosem ...
... rozemocjonowanego koguta - Szare, gęste chmury, wichura, gradobicie. Nadejdą ciężkie czasy. Hordy wilków opanują lasy, zbóje zadawać będą gwałt bogobojnym kmieciom, palić domostwa, bezcześcić białogłowy. Dość! Dość! Nie pisz, Sobieradzie! Muszę odetchnąć. To powiedziawszy, Gall, sapiąc jak po wyczerpującym biegu, wypuścił dziewczęce krocze z garści. Zaczął głaskać łono. Delikatnie, bez pośpiechu. Stopniowo się uspokajał, rozczesując włosy. Malina, również oddychając ciężko, z rozdziawioną buzią pilnie śledziła ruchy mnicha. Również Sobierad nie spuszczał z oka swojego mentora i jego nowej muzy. Wdychał słodki zapach kobiety, anielsko-szatański, i podziwiał nieludzkie wręcz opanowanie starego Galla. Ktoś inny już dawno by legł na dziewce i nie dostąpił łaski jasnowidzenia. – Miłe masz futerko, Malino – odezwał się Gall ponownie, tym razem zwyczajnym, ludzkim głosem. – Jak myszka. Przyszła mniszka podziękowała mu niewinnym uśmiechem za tę niecodzienną pochwałę. Rozkraczyła nogi, przesuwając pięty bliżej tułowia. – Nie uwierzysz, Sobieradzie. Za lat kilkaset ród ludzki zupełnie straci rozum. Faryzeusze wymyślą nowy przyodziewek. Bielizną go nazwą. I przykażą białogłowom dokładnie zakrywać srom i piersi. Zaprawdę powiadam wam, moje dzieci, w szczęśliwych czasach żyjecie. Kiedy piczki i cyce są na wyciągnięcie ręki. A dziewki chętnie dają upust chuci w ramionach mężów. Tak, tak, Sobieradzie, piczki są nam dane od Boga – zabluźnił Gall w przypływie egzaltacji - A twoja cnotliwa picza, ...