1. Gall Anonim


    Data: 23.09.2020, Kategorie: historia, magia, rytuały, mnich, dziewoja, Autor: MrHyde

    ... nadobna Malino, jest magnificjentna. Zdejmij habit.
    
    – Jak każesz, panie – Malina błyskawicznie spełniła prośbę Galla, ufając mu bez reszty. Naga legła na pryczy, czekając, aż anioł w ludzkiej skórze skorzysta z gościny jej grzesznego ciała.
    
    – Pisz, Sobieradzie! – Ledwie spojrzawszy na Malinę, Gall miał nową wizję. – Król czeski śmie się mienić panem Wiślan i Polan. Rycerstwo złoży mu pokłon. Wszudy będzie się Czech panoszyć. I w dolinach – Gall pogładził Malinę po brzuchu. – i na wyżynach – Jasnowidz przysiadł bliżej i nakrył dłońmi dziewczęce piersi. Zaczął je ugniatać. Urabiał jak kucharka ciasto, z coraz większą pasją, łapczywie.
    
    – Panie! – westchnął Sobierad zdumiony postępkiem mnicha. Zazdrościł.
    
    – Czech siędzie na krakowskim tronie – kontynuował Gall niewzruszenie, zmuszając skrybę do notowania przepowiedni zamiast przyglądać się magicznym rytuałom.
    
    Gall oblizał językiem spierzchnięte wargi, niechcący w sposób tak wymowny, że Malina musiała szeroko rozkraczyć nogi. Odruchowo, nie rozumiejąc, co się dzieje, wyciągnęła ramiona do mnicha. Bezwiednie wystawiła język, bezwstydnie i jawnie kusząc mnicha cielesną rozkoszą.
    
    – Waleczny rycerz, piastowicz, da odpór Czechowi. – Gall dał odpór pokusie. Powstrzymał chęć polizania dziewczęcego języka. – Ten niski książę, Łokietkiem zwany, odbije ziemie piastowskie z rąk Przemyślida. Łokietek mały jak palec – Gall nie mógł długo się bronić. Lubieżnie złapał za łono, środkowy palec zanurzając w rozkosznej ...
    ... wnęce.
    
    Ciało Maliny napięło się jak cięciwa łuku.
    
    – Tenże Łokietek goniony przez Czecha schroni się w jaskini – Gall zaczął trzeć palcem o ściany dziewczęcej jaskini. Mocno i głośno, jakby cała drużyna rycerska zajęła górską grotę na nocne hulanki z nierządnicami. – Potem zaś wyjdzie z jaskini i gradem strzał zaskoczy Czecha, zabije co do jednego wojów przeciwnika i odzyska koronę.
    
    – Panie! – krzyknęła Malina wniebogłosy. Złapała Galla za nadgarstek. Z całej siły przycisnęła rękę dającą rozkosz do łona. Jej biodra wykonały taniec, jakby ktoś mocnym pchnięciem puścił w ruch wahadło. Wreszcie legła na plecach zmęczona rytuałem, szczęśliwa, z błogim uśmiechem na ustach. Wdzięczna za rozkosz i za zachowanie cnoty. – Bogu niech będą dzięki! – szeptem dała świadectwo wiary.
    
    – Na dziś koniec, moje dzieci – oświadczył Gall oszołomiony zachowaniem Maliny. Przez dziesięć lat praktyk jasnowidzczych żadna muza nie złapała go za rękę. Młode mniszki były zawsze posłuszne, doznawały uniesień, ale nigdy nie pomagały pieścić sromu. Do końca rytuału pozostawały bierne.
    
    –
    
    - przeżegnał się Sobierad. Wystraszony, że w nocy sam nie da sobie rady.
    
    – Amen – odpowiedziała szeptem Malina.
    
    – Ach, dzieci! – zawołał pobłażliwie Anonim. Po czym zaśmiał się krótko, podciągnął habit i legł na gołej dziewoi.
    
    – Panie! O, Boże! – zawołała Malina, samej nie wiedząc, czy bronić cnoty, czy w dalszym ciągu okazywać posłuszeństwo staremu mnichowi. Płakać, czy się cieszyć.
    
    Gall natomiast zapomniał ...
«12...5678»