-
Ballada o komorniku
Data: 06.11.2020, Kategorie: patologia, proste bez większej fabuły, Autor: Man in black
... koleżanka tańczyły. Kiedy wszedł, uśmiechnęły się do niego. Miały mętne oczy, w powietrzu czuć było zapach marihuany. Nieznajoma podała mu skręta. – Spróbuj – wypuściła dym. – Poczujesz się jak młody bóg. Zaciągnął się. – Poznaj Dżesikę. Kobieta wyciągnęła rękę. Uścisnął ją, a kiedy chciał cofnąć dłoń, nieznajoma przytrzymała ją. Była nieco starsza, nie tak ładna, jak Sandra, ale równie zgrabna i co najważniejsze, sprawiała wrażenie mocno podnieconej. Podobnie jak gospodyni. Zaciągnął się jeszcze kilka razy i oddał fifkę. Poczęstowały go piwem. – Podobało ci się moje zdjęcie? – Dżesika uśmiechała się. – Owszem, całkiem miły prezent. – Niezręczność powoli z niego ulatywała. – Kotku, zastanawiałeś się kiedyś, jak sobie radzi samotna kobieta, prawda? – Wpadłyśmy na pomysł, żeby ci pokazać – Dżesika pociągnęła łyk piwa. – Usiądź wygodnie. Grzegorz usiadł i zapalił papierosa. Sandra zajęła miejsce w fotelu. Ku jego zaskoczeniu, rozłożyła nogi szeroko, kładąc je na oparciach z lewej i prawej strony, a koleżanka uklękła między nimi. Pochyliła się nad wzgórkiem koleżanki. Z jej ust wylało się piwo. Złocisty płyn trafił prosto w waginę. Dopiero po chwili koleżanka przyssała się i zaczęła lizać wilgotne ciało. Mężczyzna przesunął się odrobinę, żeby lepiej widzieć. W słabym intymnym świetle doskonale dostrzegł zachłanny język Dżesiki, błąkający się po wargach Sandry, która mruczała cichutko i spoglądała na niego. Ich wzrok się skrzyżował. Było w tym coś ...
... niezwykłego, coś, czego Grzegorz jeszcze nie przeżył. Jakaś obca dla niego kobieta lizała jego kochankę, a ta patrzyła mu prosto w oczy, z miną, jakby rozkosz, której doznaje, to jego zasługa. To wszystko było perwersyjne, pokręcone i cholernie podniecające. Mężczyzna palił papierosa, zachłannie się zaciągając. Marihuana zaczęła działać, czuł się wyśmienicie. Wszystko wydawało się jakieś inne. Świat zdawał się spowolnić. Kobieta oprócz języka wsunęła Sandrze dwa palce. Gładziła ją wewnątrz, odwracając się do widza i puszczając mu oko. Kiedy wyjęła palce, oblizała je, cmoknęła waginę ustami i skinęła na Grzegorza. Zgasił papierosa i podszedł. Stojąc, miał przyrodzenie mniej więcej na wysokości głowy Dżesiki. Kobieta rozsunęła rozporek i uwolniła penis w stanie solidnej erekcji. Chwilę masturbowała go, ale szybko wzięła członek w usta. Mężczyzna spojrzał na Sandrę, którą koleżanka wciąż penetrowała palcem. Kochanka uśmiechnęła się do niego i posłała mu buziaka. Po chwili Dżesika wysunęła penis z ust, dała mu do zrozumienia, żeby uklęknął, sama robiąc mu miejsce. Mimo to nie puściła członka. Pieściła go, przykładając do waginy koleżanki. Drażniła się zarówno z nim, jak z nią, aż w końcu wprowadziła prącie do środka. Grzegorz naparł na srom. Poczuł rozchylające się wargi i wszedł głębiej. Wilgotne wnętrze poruszyło się zachłannie. To Sandra wprawiła miednicę w ruch. W ten sposób mięsista pochwa ocierała się o żołądź intensywnie. Kochanek poruszył się w niej kilka razy, czując, ...