-
Ballada o komorniku
Data: 06.11.2020, Kategorie: patologia, proste bez większej fabuły, Autor: Man in black
... że druga kobieta pieści mu jądra, po czym przymusza go, żeby wyszedł z ciepłego wnętrza gospodyni. Zrobiła to tylko po to, żeby pieścić go ustami przez elektryzującą chwilę, po czym sama ponownie wprowadziła członek w lśniącą waginę Sandry. Nie zauważył momentu, w którym Dżesika zbliżyła do jego twarzy usta. Nagle zaczęli się całować. Ich języki plątały się ze sobą, badały podniebienia, podczas gdy kobieta wciąż masowała mu jądra, a jego penis tłukł się we wnętrzu rozgrzanej Sandry. Czas przestał mieć znaczenie. Żadne z nich nie miało pojęcia, ile minut upłynęło. W pewnej chwili Sandra zaczęła jęczeć i mruczeć coraz głośniej, aż doszła, wyjąc. – O rany! – sapała, nie mogąc złapać tchu. – Ale mi dobrze... Dżesika po raz kolejny zmusiła mężczyznę do wyjęcia penisa, dwa razy uderzyła nim w srom koleżanki, która była tak mokra, że krople śluzu rozprysły się na wszystkie strony. Ostatecznie teraz to ona wypięła się w jego stronę i sięgając ręką między nogi, rozchyliła wargi sromowe. Grzegorz zawahał się chwilę. – Śmiało skarbie, zerżnij ją – zbliżyła się i szepnęła mu do ucha – włóż jej, ta dziwka nie może się doczekać, od kiedy wysłałeś nam zdjęcie swojego fiuta.– Klepnęła go w tyłek. Wszedł w Dżesikę. Zaczął się poruszać powoli, miarowo, wręcz leniwie. Zanim się spostrzegł, zatopiony w nowym kobiecym uniwersum, Sandra położyła się, wcisnęła głowę między jego uda i zaczęła ssać jądra. Spodobało mu się, więc jego ruchy stały się jeszcze bardziej oszczędne. Czując, ...
... że cały korzeń wciska w obcą kobietę, a w tym samym czasie Sandra ssie mu jądra, miał wrażenie, że umarł i obudził się w raju. Serce łomotało jak szalone. Krew szumiała w uszach. Całe ciało go mrowiło, fale gorąca rozlewały się od piersi, po jądra. Nagle Sandra pośliniła palec i wsunęła go w anusa kochanka. Zacisnął odbyt zaskoczony, ale szybko się rozluźnił i pozwolił, żeby wymasowała mu prostatę. Jęczał głośno. Dżesika rozumiejąc sytuację, sama zaczęła tańczyć pupą, nadziewać się na penis i wiercić na nim, aż jej się plecy unosiły. Była zwinna i bardzo entuzjastyczna. Godzinę później Grzegorz został sam z Sandrą. Był wyczerpany i spełniony. Kobieta zasnęła z głową na jego piersi, a on myślał intensywnie. Od dłuższego czasu chodziło mu to po głowie, ale właśnie się zdecydował ostatecznie. Nie było sensu tego przedłużać. Kiedy już zgodził się sam ze sobą, poczuł, że musi obudzić Sandrę. – Sandra, obudź się – szturchnął ją w ramię, raczej mało elegancko. – Co jest – przetarła zaspane oczy. – Co się dzieje? – Słuchaj, długo o tym myślałem i uważam, że powinnaś się przeprowadzić do mnie. – Co ty gadasz? – usiadła z wrażenia. – Jesteś tego pewien? – Tak. Gdzie jest twoja córka? – Luiza? Jest na obozie – zawahała się i to wystarczyło, żeby się zorientował. – Na obozie? – No dobra, jest w poprawczaku, wychodzi za tydzień. – Nie okłamuj mnie więcej. – Nie będę – objęła go i pocałowała. – Jeśli chcesz, zacznę się pakować już teraz... – Nie jestem ...