1. Ballada o komorniku


    Data: 06.11.2020, Kategorie: patologia, proste bez większej fabuły, Autor: Man in black

    ... pewien, czy potrzebujesz stąd cokolwiek. Kupię ci wszystko.
    
    *
    
    Grzegorz miał dom odziedziczony po rodzicach, więc miejsca nie brakowało. Okolica była spokojna. Było dużo zieleni i mały ruch. Podobało jej się i szybko się zadomowiła. Początkowo miała obawy związane z jego synem. Jednak Paweł okazał się cichym spokojnym szesnastolatkiem, który ani razu nie okazał wrogości nowej lokatorce. Był trochę skryty, ale zauważyła, jak jej się przygląda. Bawiło ją to. Nawet mu się nie dziwiła. Chłopak mieszkał z ojcem przez lata i teraz kiedy zjawiła się Sandra, zrobił się trochę bardziej pobudzony.
    
    Kiedyś, zupełnie przypadkiem zauważyła, jak oglądał pończochę leżącą w łazience. Nie zauważył kobiety obserwującej go przez niedomknięte drzwi. Paweł bawił się, rozciągał materiał, zakładał na dłoń i obserwował z każdej strony. Początkowo wszystko wydawało się zupełnie niewinne. Już miała odejść, kiedy zauważyła, że dzieciak zaczął wąchać pończochę. Nagle sięgnął do rozporka i po chwili mogła zobaczyć jego penis w pełnym wzwodzie. Był tylko nieznacznie mniejszy od członka Grzegorza. Nie daleko pada jabłko od jabłoni, pomyślała i przyglądała się uważnie, jak młody ociera się dłonią ubraną w jej pończoszkę. Wreszcie zaczął się masturbować, a ona weszła do łazienki.
    
    – O Boże! – krzyknął i próbował się nieudolnie zasłonić.
    
    – Pawełku, co ty robisz? Masturbujesz się? – udawała głupią. – I to, och, moją pończochą?
    
    – Przepraszam – chłopak był czerwony jak burak, wzrok wbił w podłogę, ...
    ... ale penis wciąż mu sterczał.
    
    – Przecież nic się nie stało. Chłopcy w twoim wieku mają burzę hormonów, co?
    
    Nie odpowiedział. Tymczasem kobieta sięgnęła w dół i wyjęła mu z ręki pończochę. Wsunęła ją na rękę i niespodziewanie dla nastolatka, złapała jego przyrodzenie.
    
    – Nie wolno wstrzymywać takich emocji, to niezdrowe. – delikatnie oplotła palcami prącie. Zacisnęła dłoń i powoli zsunęła napletek, obserwując przyrodzenie z ciekawością.
    
    Paweł, nawet jeśli chciał cokolwiek powiedzieć, nie był w stanie. Jęknął, czując dotyk, ale nie mógł ukryć rozkoszy, jakiej doznał, kiedy zaczęła go masturbować. Robiła to powoli, oboje byli wpatrzeni w prącie i jej dłoń przyozdobioną nylonem. Chłopak dyszał coraz ciężej.
    
    – Niech to będzie taki drobny prezent ode mnie, dla ciebie, w porządku? – uśmiechnęła się pod nosem. – Nie możesz powiedzieć, że jestem złą macochą.
    
    Wystarczyły dwie minuty, trochę szybsze tempo i chłopak spuścił się do umywalki, pojękując cicho, zawstydzony, wstrząśnięty i zaspokojony. Bawiła się jeszcze chwilę penisem, aż poczuła, że robi się miękki. Poklepała go po ramieniu i spojrzała na zawstydzoną twarz.
    
    – Posprzątaj tu skarbie – wyszła i zamknęła za sobą drzwi.
    
    *
    
    Luiza zjawiła się bez żadnego bagażu. Dziewczyna miała szesnaście lat. Była chuda, miała jasne włosy sięgające ramion i kilka tatuaży. Była dość nieufna. Długo rozglądała się po domu, obserwowała podejrzliwie Grzegorza i Pawła, ale nie odzywała się wiele. Pomimo rezerwy, jaką okazywała ...
«12...131415...22»