-
Ballada o komorniku
Data: 06.11.2020, Kategorie: patologia, proste bez większej fabuły, Autor: Man in black
... członek wyszedł na wierzch. Dziewczyna złapała go i masowała dłonią. Na jej twarzy pojawiły się wypieki. Oczy zalśniły. Grzegorz również czuł żar, który trawił go od środka. Był przerażony, ale ta mała rozpaliła w nim taką żądzę, że nie panował nad sobą. – Luiza, co ty... – Cicho – szepnęła. – Po prostu nie mów nic matce, a w zamian ciesz się moją cipką. Dosiadła go. Wsunęła penis między wargi i ostrożnie opuściła pupę. Jęczała, kiedy członek centymetr po centymetrze wciskał się w nią. Miała wrażenie, że ją rozerwie, ale to był słodki ból. Ból, którego chciało się więcej. Zagryzła zęby i sięgnęła ręką do członka. – Kurwa, to dopiero połowa? – jej oczy płonęły. – Matka musi mieć większą cipkę, co? – szepnęła mu do ucha. – Zamknij się – jęknął. Małolata była taka ciasna i mokra, że miał wrażenie jakby wyciskał pomarańczę. Krople śluzu spływały po prąciu na jądra. – Rany... – jęknęła. – Chcę go więcej, chcę... naprawdę... Spróbował się w nią wedrzeć. Ciasna pochwa stawiła opór, ale po dłuższym czasie, ciało zmiękło, poddało się. Wpuściła go nieco głębiej. Teraz to on dyszał i jęczał. Pochwa Luizy, mimo że była mokra, delikatna i mięciutka, była tak ciasna, że zacisnęła się na żołędzi z taką siłą, że chciał krzyczeć. Nie był pewny, czy z rozkoszy, czy z bólu. Główka mu napuchła, pulsowała jak szalona. – Czuję go – westchnęła – jeny, jak pulsuje... – uniosła się nieznacznie i opadła ponownie, tym razem czując go jeszcze głębiej. – Zwariuję... – Zamknij ...
... się – sapnął. Był tak podniecony, że sam się nie poznawał. – Pieprzona ciasna nimfetka. Zachciało ci się prawdziwego fiuta? – Rany, co ja wygaduję? Skóra na twarzy paliła go żywym ogniem. – Tak... – poruszyła biodrami. Czuła jak wypełnia ją totalnie, rozgniata ciało. Zupełnie jakby jej ktoś rozdeptał waginę. Czuła się sponiewierana i kochała to. Kochała całą sobą. Wierciła tyłkiem. Poczuła falę ciepła w podbrzuszu i po chwili zalała się śluzem, dzięki czemu wszedł jeszcze głębiej. Rany! – Dżizas, tak rżniesz moją matkę? – wydyszała. – Pokaż, jak to z nią robisz... – Ty mała pyskata szmato – przekręcił się w taki sposób, że rzucił ją na plecy, rozchylił chude uda i zaczął napierać mocniej. – Auć, kuźwa – zapiszczała. – Rozerwiesz mi cipkę, ty gnojku... – nagle poczuła, że penis się wycofuje. – Nie, nie waż się wychodzić. Kiedy spojrzał między jej nogi, nie mógł uwierzyć, gdzie w ogóle pomieścił członka. Była taka szczupła, srom zamienił się w ciasny wąski krążek na prąciu. Za każdym razem, kiedy się w nią wciskał, widział wypływający z niej śluz. Poruszał się w niej ostrożnie i powoli. Rozpychał ją, ale nie odważył się wejść do samego końca. Nagle Luiza zagryzła wargi i zaczęła wyć, jakby siedziała na fotelu u dentysty. Przyspieszył i małolata eksplodowała. Szczupłym ciałem szarpnęło, zadrżała i niemal krzyknęła. Wreszcie głowa jej opadła i zaczęła dyszeć. Mężczyzna nie poruszał się. Nastolatka sapała, dochodząc do siebie. Nie chciał w niej skończyć. – Czekaj – ...