-
Ballada o komorniku
Data: 06.11.2020, Kategorie: patologia, proste bez większej fabuły, Autor: Man in black
... łóżku. Dziewczyna wpatrywała się w sufit zamyślona. Paweł dopiero wyrównał oddech. Był zaspokojony, ale też zdenerwowany, zawstydzony i w ogóle, targało nim tyle emocji, że nie potrafił skupić myśli. Nie potrafił nawet określić jak się czuje. Jednego był pewien. Luiza stała się dla niego kimś najważniejszym na świecie. Zrobiłby dla niej wszystko. – Teraz, jesteś pół prawiczkiem – uśmiechnęła się, nie patrząc na niego. – Dzięki – czuł się głupio, dziękując, ale nie wiedział, co mógłby powiedzieć innego. – Wyluzuj, jeszcze będziesz miał okazję dziękować. Nie skończyłam z tobą – szturchnęła go łokciem. Chłopak poczuł radość. Nawet penis lekko się naprężył. – Super. – Kolejne żenujące słowo, którego nie potrafił zastąpić innym. – Słuchaj, mój stary wyszedł z więzienia. Wiem, że chce nas stąd zabrać. – Zaczęła ostrożnie. – Przecież nie można nikogo zmusić, żeby z kimś był... – Gówno wiesz o życiu. On może to zrobić. To nieobliczalny skurwysyn. Chyba nie chciałbyś, żebym stąd zniknęła, co? – Nigdy – zapewnił ją gorąco. – W takim razie, jeśli się tu zjawi, pomożesz mi? – Ale... że niby co? – Zadźgamy gnojka. – Zwariowałaś? – na samą myśl, poczuł ciepło na piersiach. – Jak tam chcesz – złapała go za penis. – Tylko nie narzekaj później, że jesteś prawiczkiem. – Podniosła się i wyszła z pokoju. – Zrobię to! – krzyknął za nią. W jego głosie pobrzmiewała nuta desperacji. Luiza dostrzegła go pierwsza. Kompletny przypadek sprawił, że spojrzała w ...
... okno. Od razu go poznała. Łysy, potężnie zbudowany, choć brzuch miał już zaokrąglony. Ubrany w dres, tak jak pamiętała z dawnych lat. Szedł chodnikiem, kierując się prosto do domu. Dziewczyna zamarła. Przez głowę przeleciało jej setki bezużytecznych myśli, serce zabiło w szalonym tempie. Otrząsnęła się po kilkunastu sekundach i pobiegła do kuchni, skąd zabrała dwa noże. Jeden dla siebie, drugi dla Pawła. – Trzymaj – wcisnęła nóż w rękę Pawła. Chłopak natychmiast schował go na plecach, wsuwając w spodnie, całość przykrywając bluzą. – Najlepiej będzie jak... – urwała w pół zdania, ponieważ drzwi do domu otwarły się z trzaskiem. Nagle usłyszała swojego ojca, pierwszy raz po tylu latach i od razu ją zmroziło. – Sandra! – ryknął z całych sił. Luiza schowała się za drzwiami kuchennymi. – Sandra, ty kurwo! Chodź tu w tej chwili! Bardzo szybko zjawił się w kuchni. Zauważył chłopaka i wszedł do środka. Był pijany, w jego oczach można było dostrzec nienawiść i wściekłość. Spojrzał na nastolatka. Paweł poczuł, że kręgosłup zamienia mu się w sopel lodu. Ręce zaczęły mu drżeć. Coś ścisnęło go za gardło. Zastanawiał się gorączkowo, czy nóż to wystarczające narzędzie na takiego potężnego bydlaka. – Gdzie jest Sandra! – ryknął mężczyzna. Zanim chłopak otwarł usta, dostrzegł Luizę. Dziewczyna była blada, jej oczy płonęły. Jednym szalonym zamachem ręki, wbiła nóż po samą rękojeść w gardło swojego ojca. Krzyczała przy tym. Facet jęknął, wbił zaskoczony wzrok w chłopaka. Pojawiła ...