-
Ballada o komorniku
Data: 06.11.2020, Kategorie: patologia, proste bez większej fabuły, Autor: Man in black
... przecież nie chcemy, żeby spuścił ci się w buzi, prawda? Ścisnęła jądra i masowała chwilę. Zerżnij go tak, żeby cię zapamiętał i to na bardzo długo. Kiedy wyjęła penis, był cały obśliniony. Chwilę masturbowała kochanka, po czym spojrzała mu w oczy. Zbliżyła twarz do jego twarzy, nie puszczając członka. Pocałowali się. Najpierw delikatnie. Widziała, że ma rozciętą wargę. Ostrożnie oblizała mu usta, później przywarła swoimi i po chwili ich języki ocierały się o siebie w namiętnym szale. – No to jak będzie – sapnęła, trochę brakowało jej tchu. – Chcesz się pieprzyć, czy nie? Rzucił się na nią, popychając na wersalkę, aż jęknęły sprężyny. Upadła na bok, a on nie dając kochance szansy, usiadł jej na udzie, drugą nogą odchyliła sama. Wszedł w nią błyskawicznie. W tej pozycji wbił się do samego końca. Kobieta jęknęła. Zacisnął palce na krągłym biodrze i zaczął się wbijać raz po raz. Penis był ciepły, twardy i wygłodniały. Rozgniatał w środku delikatne ciało Sandry, rozpychał się w śliskiej pochwie, sprawiając kobiecie prawdziwą rozkosz. Mimo że jedną nogę miała przygniecioną, próbowała poruszać tyłkiem. Chciała wymasować go porządnie. Chciała, żeby eksplodował w niej i pogrążył w euforii. Sama czuła, że za chwilę odleci. Grzegorz cały płonął. Mrowiła go skóra na całym ciele. Co prawda dawno nie miał kobiety, ale kiedy wszedł w Sandrę, zrozumiał, że tak dobrze nie było mu z żadną. Wciskał się w jej miękkie elastyczne ciało, które było delikatne jak kaszmir. Wychodził z ...
... niej niemal całkowicie, czując klejące wargi masujące żołądź. Wreszcie wbił się w nią z impetem i kobieta zawyła, pochwa zaczęła falować, pulsować, kurczyć się i rozwierać. Wreszcie Sandra znieruchomiała zaspokojona. Czuła, że z niej wychodzi. Mimo to nie miała siły się podnieść. Wciąż leżała na wersalce. Nagle kochanek podszedł i stanął nad nią. Widziała twardy penis domagający się pieszczoty. Chociaż Grzegorz nic nie mówił, wiedziała, że chce więcej. Chce skończyć tak jak ona. Podniosła się na łokciu i wzięła do ust jądro. Zaczęła je ssać, kąsać delikatnie zębami i masować. W końcu usiadła. Chwyciła sztywne prącie i wsunęła w usta. Trzymała w buzi tylko żołądź, jedną ręką masturbowała go, a drugą masowała worek mosznowy. Czuła na penisie smak własnej cipki i to rozpaliło ją jeszcze bardziej. Przyspieszyła, aż wreszcie jęknął, żołądź powiększyła się i wystrzelił. Połknęła wszystko, co z niego wypłynęło. Nie przestawała, dopóki penis nie zwiotczał odrobinę. * Słońce powoli chyliło się ku zachodowi, rozlewając karmazynową łunę na niebie. Czerwień wlewała się przez okno do gabinetu Grzegorza, rzucając smugę światła na niebieskim dywanie. Pokój miał urządzony gustownie. Pod ścianą stały ciężkie dębowe meble, na których regały uginały się pod tomami akt. Mężczyzna pracował wpatrzony w laptopa, kiedy usłyszał swoją sekretarkę. – Do widzenia panu – kobieta machnęła ręką. – Do zobaczenia jutro. – Do widzenia – skinął głową i wrócił do pracy. Było już mocno po szóstej ...