1. Ballada o komorniku


    Data: 06.11.2020, Kategorie: patologia, proste bez większej fabuły, Autor: Man in black

    ... ssać palec. Poczuł przyjemny dreszcz. Poczuł smak jej kobiecości, penis drgnął błyskawicznie. – Co ja powinienem z panią zrobić?
    
    – Mam drobną sugestię – skinęła palcem, prosząc, żeby się zbliżył. Mężczyzna stanął przy niej, a ona szepnęła mu ucha. – Zamiast tak stać i wymądrzać się, mógłby pan zrobić większy pożytek z języka i na przykład wylizać mi cipkę?
    
    Uklęknął, złapał za uda i zaczął przesuwać dłonie w górę. Błyskawicznie rozchyliła nogi tak, żeby mógł zmieścić między nimi głowę. Całował gładką skórę, lizał nogi, aż dotarł do krocza kochanki. Była gładko wygolona, zostawiła tylko wąski pasek na podbrzuszu. Przyssał się do waginy. Bawił się wargami, kąsając je zębami, oblizując językiem, aż wreszcie wepchnął go głębiej. Sandra pojękiwała cichutko. Odchyliła głowę w tył i zmrużyła oczy. Nie wiedziała skąd ta słabość do Grzegorza, ale miała do niego cholerną słabość. Uwielbiała, kiedy się do niej dobierał. Jego ostatnia wizyta w mieszkaniu była czymś, czego nie potrafiła zapomnieć. Nie chodziło już o dług. Po prostu było jej cudownie.
    
    Grzegorz czuł na twarzy śluz sączący się z różowej waginy. Cmokał i oblizywał miękkie delikatne ciało. Znowu zapomniał o całym świecie. Kłamał, kiedy udawał przed nią, że tamta wizyta nie miała dla niego większego znaczenia. Miała i to ogromne. Wielokrotnie wspominał tamten czas i zawsze kończyło się erekcją. Teraz też miał potężny wzwód. Ta kobieta miała w sobie coś, co go hipnotyzowało. Dobrał się do łechtaczki, pieścił ją tak ...
    ... długo, aż kochanka zadrżała delikatnie, zaciskając palce na jego włosach. Dyszał prosto w wilgotny srom.
    
    – Rany... – sapnęła. – Człowieku... – zabrakło jej słów. – Jest pan... jest pan pieprzonym magikiem...
    
    Wyprostował się i spojrzał na nią. Miał ochotę na seks. Chciał ją posiąść, wbić się w miękkie cudowne ciało, ale uznał, że to jeszcze nie pora. Kiedy jej wzrok przestał być mętny, spojrzała na niego, zaciskając uda. Niespodziewanie oblizała mu twarz. Zlizała własne soki z ust, policzków i podbródka Grzegorza.
    
    – Mam nadzieję, że podobała ci się premia?
    
    – Owszem...
    
    – Chciałbyś czegoś więcej? – poczuł dłoń na przyrodzeniu. W spodniach zrobiło się już ciasno. – Wystarczy poprosić.
    
    – Wiesz na co, miałbym ochotę, nie udawaj.
    
    Zaśmiała się.
    
    – Powiedz to – złapała go za podbródek i przysunęła twarz do swojej. – Powiedz, na co masz ochotę, wiesz, że mam do ciebie słabość.
    
    – Może dasz się zaprosić na kolację?
    
    – Co? – twarz kobiety zdradzała kompletne zaskoczenie. – Myślałam, że chcesz się pieprzyć, nie ukrywam, że mam na ciebie ochotę.
    
    – Jeśli nie jesteś głodna, pójdę sam.
    
    Odsunął się, zdjął marynarkę z wieszaka i założył. Ruszył w stronę drzwi. Sandra poprawiła sukienkę, włosy i spojrzała w lusterko, sprawdzając, czy makijaż jest na swoim miejscu. Wyjęła pospiesznie szminkę i poprawiła usta. Znów były krwisto czerwone.
    
    – Zaczekaj, pójdę z tobą. – Zaczęła niezdarnie dreptać na wysokich obcasach.
    
    *
    
    Poszli pieszo. Biuro Grzegorza mieściło się w ...
«12...789...22»