-
Cichy pokój (IV)
Data: 27.12.2020, Kategorie: sen, stopy, wykorzystanie, Autor: Tamara
... krytym czerwoną dachówką i dwoma wykuszami patrzącymi ciemnymi oknami w naszą stronę. W dolnych oknach paliły się światła, przed wejściem mała ledowa lampka oświetlała podest i kawałek brukowanego chodnika. Wcale nie wyglądał na motel ani miejsce, w którym można wynająć pokój na jedną noc. Zauważyłem też, że nie parkował przed posesją żaden samochód, co świadczyłoby, że poza właścicielami domu nie ma tam nikogo więcej. Postanowiłem milczeć i poczekać na rozwój wydarzeń. W końcu po coś mnie tu przywiozła, coś między słowami mi obiecała, dla kogoś ubrała się jak na rozbieraną randkę. Tu też sypał drobny śnieg, wokół panowała cisza, a z domu dobiegały dźwięki spokojnej muzyki. Choć nie potrafiłem rozpoznać utworu, byłem pewny, że to klasyka. Nic, co ucieszyłoby moje uszy. Monika zapłaciła za kurs i gdy stanęliśmy pod drzwiami, nie wytrzymałem i spytałem: – Co to za miejsce? – Przekonasz się za parę minut. – Wolę teraz, zanim wejdziemy. – Chcesz czegoś ode mnie, a ja od ciebie. To układ. Albo się zgadzasz i wykonujesz moje polecenia, albo dzwonię po taksówkę i wracasz do domu, gdzie możesz strzepać sobie, lub znowu wykorzystać nieświadomą sąsiadkę. Kończąc zdanie, spojrzała mi w oczy z nieukrywanym triumfem. – Fajną masz teraz minę – powiedziała po chwili milczenia. – Co? Zaskoczony? Myślałeś, że tylko ty w nocy nie spisz? Poczułem, jak krew spływa mi do pięt. Zrobiło mi się nagle mdło, żołądek zacisnął się i zamienił w ciężki zimny kamień. – Co ...
... do cholery? – wydukałem. – Powinieneś zamykać drzwi. – Patrzyła na mnie z wyższością. – Zwłaszcza jak spuszczasz się dziewczynie na twarz – dodała i odwróciła się w stronę drzwi i ponownie nacisnęła guzik dzwonka. – Mylisz się co do mnie i Marioli – zacząłem stanowczo, chciałem się bronić, lecz ona prychnęła głośno i wyrzuciła z siebie, nie pozwalając mi wyjaśnić: – Mariola jest ślepa jak kura w nocy! Nosi soczewki kontaktowa, które są tak grube, że normalnie widać przez nie pierścienie Saturna. Ściąga je na noc, a ty zbyt często korzystasz z wody toaletowej mojego męża – zakończyła tyradę, kończąc spokojnym głosem. Przytkało mnie na serio. Więc to wszystko, w co wierzyłem, było kłamstwem? Że Mariola zaakceptowała moje nocne wizyty, było tylko moją fantazją? – Zaraz, zaraz! – wykrzyknąłem, uświadamiając sobie nowy fakt. – Więc Tomasz i Mariola? – Tak! – odfuknęła i dodała ciszej, z jadem w głosie. – I to nie twoja sprawa. Rozumiesz? Nie odpowiedziałem, ale od razu przypomniałem sobie podsłuchaną rozmowę Tomasza i Marioli. Byli kochankami i łączyły ich jakieś finansowe rozliczenia. Tomasz za coś płacił Marioli. Czyżby za seks? Przez kilka sekund zastanawiałem się nad tym, a potem spojrzałem kątem na Monikę. Była wściekła i ni jak nie wyobrażałem sobie miłej nocy w jej towarzystwie. Otworzył nam wysoki barczysty drab. Już nie miałem wątpliwości, że to nie dom znajomych, tylko burdel lub coś w tym stylu. Stanął w drzwiach i przez chwilę się nam przyglądał, ...