-
Człowiek witruwiański (II)
Data: 10.01.2021, Kategorie: człowiek witruwiański, Autor: XXX_Lord
... biura. W drzwiach spotykamy Sparksa i tego drugiego glinę z niemieckim nazwiskiem. - Panowie do nas? - pytam. - Tak - odpowiada Sparks bez wyrazu. Czuję niepokój, Nadia chyba też, widzę po niej, że jest podminowana. Znam ją już na tyle długo, żeby wyczuć jej nastroje. Wchodzimy razem do biura. Malik widząc obu gliniarzy robi się blady jak ściana. - Macie jakieś wiadomości? - pyta drżącym głosem. - Obawiam się, że pańska narzeczona nie żyje - oznajmia Sparks bez zbędnych ceregieli. Oczy Malika gwałtownie zalewają się łzami, a pode mną uginają się nogi. Biorę tego barczystego Murzyna w ramiona i czuję, jak jego potężne ciało jest wstrząsane szlochem. Nadia i Alice płaczą cicho przy biurkach, a Jura siedzi bladozielony nie będąc w stanie wypowiedzieć słowa. W końcu opanowuję płacz. - Co się z nią stało? - pytam - Została zamordowana. Najprawdopodobniej to seryjny morderca - odpowiada Bruckbauer - przepraszam za szczerość, ale pewnie i tak dowiedzielibyście się państwo z gazet i telewizji. - Zróbcie wszystko co w Waszej mocy, żeby złapać tego bydlaka - mówię po chwili przez łzy - a teraz wybaczcie, ale chcielibyśmy zostać sami - wypraszam ich za drzwi. Leżę w łóżku wspólnie z Nadią, moja narzeczona przestała już płakać. Przytula się do mnie. - Piotrek, naprawdę się boję. A jeśli mnie się coś stanie? - powoli wypowiada słowa, która wiszą w powietrzu niczym chmura gradowa. - Nawet nie próbuj myśleć w ten sposób - odpowiadam z ...
... przekonaniem patrząc na nią - jeśli się boisz jedź do Bukaresztu. Będę Cię odwiedzał w weekendy. Przeczekasz tam najgorszy okres, dopóki nie złapią tego bydlaka. - Nie chcę wyjeżdżać, kocham Cię i tutaj jest moje miejsce - patrzy na mnie poważnym wzrokiem. - Bardzo Cię pragnę - odpowiadam i zdejmuję z niej koszulę nocną. Moja ukochana tuli się do mnie przez chwilę i bez gry wstępnej dosiada mojego członka. W środku jest gotowa. Kochamy się w ciszy, którą przerywają odgłosy zderzających się ciał. Nadia ujeżdża mnie w szybkim tempie patrząc mi głęboko w oczy. - Połóż się na plecy - proszę. Rozkłada nogi i wchodzę w nią dość brutalnie. Nadia krzyczy, trochę z bólu, ale przede wszystkim z narastającej rozkoszy. Dochodzi po kilkunastu ruchach, po czym ucieka z mojego członka i bierze go do ust gwałtownie wciskając go sobie niemal do końca. Krztusi się i walczy z odruchami wymiotnymi, ale nie przestaje. Czuję coraz większe napięcie, za chwilę dojdę. Nadia w szaleńczym tempie pracuje ręką, po chwili dochodzę w jej ustach zalewając ją morzem spermy. Połyka wszystko i zlizuje ślinę oraz pozostałości nasienia z główki. - Teraz jesteśmy złączeni na zawsze. Obojętne co nam się stanie - mówi, a mnie – sam nie wiem dlaczego - przechodzi dreszcz strachu. Przytulam ją i z niepokojem w sercu zasypiam. Ciemność dookoła. Otwieram oczy i nie widzę kompletnie niczego. Staram się wymacać jakikolwiek punkt zaczepienia, ale dookoła jest pusto. Gdzie ja kurwa jestem? Gdzie ...