-
Człowiek witruwiański (II)
Data: 10.01.2021, Kategorie: człowiek witruwiański, Autor: XXX_Lord
... w piekle, jeśli ono istnieje. Nie mam już celu w życiu, wszystko co kochałem i na czym mi zależało odeszło bezpowrotnie. - No dobrze, ale przecież możesz sam się zabić bez mojej pomocy - mówi glina. - Jak? Jestem całą dobę pod obserwacją kamer. Jeśli spróbuję się powiesić zdążą mnie uratować. A innych możliwości nie mam - pokazuję mu ręką pokój. Ściany są obite białym, puszystym materiałem, w oknie i drzwiach brak klamek - Jem pod nadzorem strażnika, w pokoju nie ma niczego, czym mógłbym sobie zrobić krzywdę. Potrzebuję czegoś, co zadziała błyskawicznie i zabije mnie w kilka sekund żeby nie zdążyli mnie odratować. Konarski obserwuje mnie bez słowa. - Co masz na myśli? - pyta w końcu. - Kapsułkę z silną trucizną. Zastanawia się nad moją propozycją. Po chwili zaczyna mówić. - Mam kumpla w GROM-ie, na akcje dają im kapsułki do użycia w razie pojmania przez wroga. Zawartość zabija w sekundę, a skład rozkłada się w organizmie nie pozostawiając śladu. Wszystko wygląda na zawał. - Jesteś w stanie załatwić dla mnie taką kapsułkę? - pytam podniecony. - Spróbuję, ale niczego nie obiecuję - odpowiada, wyjmuje telefon i zaczyna dzwonić. Wyłączam się - ściana obok drzwi jest na bardzo fascynująca. Musi powtórzyć dwa razy zanim zauważam, że skończył rozmawiać. - Za dwie godziny - jego słowa brzmią w moich uszach jak najbardziej pożądana pieśń. - Żałuję, że nie mogę zrobić więcej - sprawia wrażenie, że jest mu autentycznie przykro. - Dzięki, niczego ...
... więcej nie potrzebuję - uśmiecham się zadowolony - jestem Ci coś winny, w jego pamięci wygrzebałem miejsca pochówku zaginionych dziewczyn i mojej siostry. Włącz nagrywanie. Po kilku minutach kończymy. - I pomóż zorganizować mojemu ojcu godny pogrzeb dla mnie i moich pań. Chcę spocząć w jednym grobie z Nadią i Magdą. Ojciec nie da sobie z tym sam rady - proszę go na koniec. - Pomogę mu, możesz być tego pewien - odpowiada patrząc mi prosto w oczy i wychodzi. Zostaję sam. Czas się przygotować. Dwie godziny później Konarski wraca i bez słowa wsuwa mi kapsułkę w dłoń. - Do zobaczenia w innym życiu - uśmiecham się do niego na pożegnanie. Już niedługo połączę się z Nadią i Magdą. Niczego więcej nie pragnę. Wieczorem po kolacji strażnik po raz ostatni dzisiaj sprawdza moją celę, na szczęście niezbyt dokładnie. Moment po jego wyjściu na korytarzu gaśnie światło. Pogrążony w półmroku, z jedynym światłem jakim jest blask latarni z placu spacerowego, wpadający przez zakratowane od zewnątrz okno wkładam kapsułkę między zęby. Modlę się przez krótką chwilę i na koniec mówię do siebie: - Nadio, kocham Cię! Teraz. Zaczynamy zabawę. - Cyryl!!! Wstawaj skurwielu!!! Obudź się!!! - Czego się drzesz!? - jest zaspany i jeszcze nie zdaje sobie sprawy, co za chwilę go spotka. - Mam dla Ciebie niespodziankę, braciszku - jadowicie szepczę. - Co jest? - w głosie Cyryla brzmi nutka niepokoju. - A to, że za chwilę umrzesz. - Jesteś głupi, nie mogę umrzeć! - ...