-
Człowiek witruwiański (II)
Data: 10.01.2021, Kategorie: człowiek witruwiański, Autor: XXX_Lord
... jak pospolite bandziory, Sparks jak szef gangu motocyklowego, a Bruckbauer jak klient baru Błękitna Ostryga z Akademii Policyjnej. Zadają mnóstwo pytań i niewiele mówią. Godzinę później opuszczają nas zostawiając wizytówki. Niczego więcej się nie dowiemy. - Dzieci, nawet nie wiecie jak się cieszę! - ojciec wygląda, jakby wygrał szóstkę w Totka - kiedy ślub? - Planujemy w czerwcu - Nadia uśmiecha się do niego. - Planujesz - prostuję, a moja narzeczona daje mi kuksańca - Nadia jest w swoim żywiole, ja poza kupieniem alkoholu na wesele nie muszę robić nic - puszczam do ojca oko. - Synu, ciesz się, że masz taką obrotną narzeczoną - mówi ojciec - do kiedy zostajecie? - Jutro musimy wracać do Londynu. Magdy nie ma? - Poszła w las, wiesz jak to z nią jest. Jak zaszyje się szukając tych swoich ptaków to nie można się do niej dodzwonić przez kilka dni. Moja siostra jest zapalonym ornitologiem - amatorem, czasem znika na kilka dni łażąc po lasach i obserwując ptaki. Nigdy tego nie zrozumiem, ale z drugiej strony ludzie mają bardziej dziwne hobby, prawda? - Kiedy wraca? - W niedzielę wieczorem. - Cholera, szkoda. Miałem nadzieję, że się zobaczymy. Zostawimy dla niej zaproszenie, ok? I powiedz jej koniecznie, żeby odwiedziła nas w Londynie jak tylko będzie miała trochę wolnego czasu. Zresztą sam do niej zadzwonię i jej powiem. Nadia wieczorem zostaje z ojcem, ja muszę spotkać się służbowo z Jackiem, a później widzę się z dobrym kumplem z czasów ...
... studiów, z którym jakiś czas temu straciłem kontakt. Na jutro na dwunastą mamy wykupione bilety powrotne do Londynu, więc pijaństwa na szczęście nie będzie - postanawiam. Po spotkaniu z Jackiem wsiadam do tramwaju i ruszam w kierunku centrum miasta. Powrót do pracy i poszukiwania Eleonory - na tym upływa mi cały poniedziałek. Umieściliśmy wspólnie z Malikiem kilkaset ogłoszeń z jej zdjęciem i numerem telefonu do niego w okolicy ich miejsca zamieszkania, na lotnisku, w metrze. Jej dane znalazły się również w angielskiej bazie osób zaginionych. Ciężko nam to przed sobą przyznać, ale nic więcej nie jesteśmy w stanie zrobić. Około czternastej dzwoni telefon. Ojciec? - ze zdziwieniem odbieram połączenie. - Piotr, Magda nie odezwała się do tej pory - jest zdenerwowany. - Spokojnie, może przedłużyła chodzenie po lasach - mówię - czasem tak robi. - Już nie, umówiliśmy się, że zawsze będzie dzwonić kiedy będzie chciała wrócić później. - Dzwoniłeś do niej? - Tak, jest sygnał wołania, ale nie odbiera. - Poczekajmy jeszcze trochę, może się odezwie. Po siedemnastej jestem już zdenerwowany nie na żarty. Dzwonię do ojca. - I co? - Bez zmian - mówi. - Dzwoń po policję, lecę do Ciebie. Jeśli znajdę wolne miejsca w samolocie będę dziś wieczorem. - Co się dzieje? - Nadia widzi, że jestem zaniepokojony i nerwowy. - Magda nie wróciła do domu - odpowiadam. Robi się blada jak ściana. - O Boże - przypomina sobie, co opowiadałem jej o Mordercy z Kabat - a ...