1. Ballada o trzech nieznajomych, czyli historia…


    Data: 21.02.2021, Kategorie: horror, groza, śmierć, opętanie, erotyka, Autor: Agnessa Novvak

    ... kamieniami drogę, na której końcu otwarła się otoczona szpalerem wysokich drzew polana. Czy właściwie ogromny, zwieńczony stylowym dworkiem kolisty plac, którego nazwanie „żywcem wyjętym z obrazka” nie byłoby żadną przesadą.
    
    Przejechałem ostrożnie po łuku kamiennego mostka. Zwieńczonego kutymi poręczami, przyozdobionymi mieniącymi się złowrogo rogatymi łbami z jednej i zębatymi, wysuwającymi rozdwojone jęzory paszczami z drugiej strony. I dalej, wzdłuż rzędu staromodnych latarni, rzucających ciepłe refleksy na fontannę, w której wśród tryskającej wody stary satyr starał się bezowocnie obłapić sprośnymi łapskami umykającą chyżo rusałkę.
    
    Tymczasem nasza przewodniczka zatrzymała się przed kolumnowym, także zwieńczonym rogato-zębiastym motywem gankiem. Pełna gracji zeskoczyła z wysokiego przecież siodła, puszczając rumaka całkowicie swobodnie. Przeszła ku podwójnym drzwiom, gdzie uściskała się czule z wychodzącą naprzeciw kobietą i w jej towarzystwie podeszła do auta, które wciąż obawialiśmy się opuścić.
    
    Podobieństwo rysów ich twarzy było tak uderzające, że nie budziło wątpliwości, że są rodziną. Pozostawała kwestia: jaką? Gospodyni była dobre pół głowy wyższa, spinając także złociste włosy w elegancki kok z tyłu głowy, lecz przede wszystkim w geometrycznym, śliwkowym żakiecie i ołówkowej spódnicy wyglądała jak wyjęta żywcem z
    
    . Wydawała się także młodsza, jednak nie na tyle, by różnica wieku pozwalała na relację matki z córką. Chyba.
    
    Rozejrzałem się ...
    ... podejrzliwie ostatni raz. Zapytałem Pitbula, czy na pewno wie, co robi. Ja zaś wiedziałem doskonale, jakże bezbrzeżnie durne było owo pytanie, które wszakże musiałem zadać choćby dla uspokojenia sumienia. Wysiadłem z auta, na co pierwsza z napotkanych dam lekko dygnęła.
    
    – Raczcie wybaczyć, panowie, że nie przedstawiłam się wcześniej, lecz nie było atmosfery ku temu. Jestem Ariadna.
    
    O ile jej uśmiech wyglądał na szczery, o tyle ewidentna pociotka Alexis Carrington spojrzała na nas, jakbyśmy wybitnie impertynencko przerwali jej kupno kolejnej kolii z brylantami. Względnie wibratora. Co najmniej platynowego.
    
    – Aida. – Niechętnie wyciągnęła dłoń. – Cóż, co prawda nie spodziewaliśmy się gości, niemniej skoro zostaliście już zaproszeni… wchodźcie!
    
    Posiadłość już z zewnątrz wyglądała okazale, lecz dopiero wnętrza, po prawdzie przypominające bardziej niewielki pałacyk niż typowy ziemiański dworek, ujawniały pełnię wspaniałości. Żarzące się w marmurowym kominku polana trzaskały urokliwie, wypełniając pomieszczenie przyjemnym ciepłem. Zdobne kinkiety oświetlały lśniącą wypolerowanym drewnem posadzkę, a pokryte wielobarwnymi tapetami ściany obwieszono gęsto wszelkiej maści bronią białą, trofeami myśliwskimi i obrazami. Ponad samym środkiem salonu górował zaś rozłożysty, migoczący miriadami kryształków kandelabr, zalewający blaskiem potężny, wsparty na rzeźbionych nogach stół. Uginający się od, jak przyobiecała Ariadna, ciężaru złoconej zastawy, wypełnionej po brzegi najprzedniejszymi ...
«12...456...20»