1. Ballada o trzech nieznajomych, czyli historia…


    Data: 21.02.2021, Kategorie: horror, groza, śmierć, opętanie, erotyka, Autor: Agnessa Novvak

    ... dobrami. Z rumianą, gargantuicznej wręcz wielkości gęsią na czele.
    
    Wiedziałem, że powinniśmy razem z Pitbulem najpierw niezobowiązująco pogawędzić oraz kulturalnie podpytać o powód zaproszenia, jednak nie daliśmy rady zachować konwenansów. Wstyd przyznać, lecz skuszeni oszałamiającym aromatem parujących, podkreślonych żywicznym zapachem płonącego drewna półmisków, z miejsca rzuciliśmy się na kuszące wiktuały niczym wygłodniałe szczeniaki. Choć starałem się pomiędzy kolejnymi kęsami rozejrzeć w poszukiwaniu co ciekawszych – względnie niepokojących – szczegółów, udzielająca się atmosfera rozluźnienia przytępiała zdrowy rozsądek. Tym bardziej że Aida po początkowej niechęci wzięła przykład z… członkini rodziny, rozchmurzyła się i sama zaczęła zagajać rozmowę. I nawet jeśli pewne pytania musieliśmy dyplomatycznie zignorować, dyskusja toczyła się zaskakująco jak na okoliczności przyjemnie i swobodnie.
    
    Wtem z zewnątrz dobiegły niedające się zidentyfikować hałasy. Ariadna jedynie wzruszyła ramionami, za to Aida znów ściągnęła usta w nieprzyjemnym grymasie i odwróciła wyczekujący wzrok w stronę drzwi. Przez nie zaś, nie czekając najwyraźniej na zaproszenie, przeleciało po chwili miniaturowe, pokrzykujące tornado.
    
    – Heja, siorki! Nie mówiłyśta, że goście będo! Bym się ogarnęła, a nie wpadam tera jak jaki dzik w żołędzie!
    
    Niby sprawa pokrewieństwa została wyjaśniona, lecz ceną za tę jedną odpowiedź była istna lawina kolejnych pytań. Głównie dotyczących osóbki w skórzanej ...
    ... kurteczce, usiłującej ucałować broniącą się przed intensywnie bordowymi ustami Aidę. Niziutkiej, młodziutkiej oraz całkiem przyjemnie krąglutkiej, która po zwycięskim dobraniu się do jednej siostry szybciutko wymieniła czułości z drugą i z miejsca doskoczyła do mnie.
    
    – Ale wyjedwabistą furkę macie! Dacie się potem karnąć? A w ogóle to… Aida, no nie zezuj! Wiem, że trza się przywitać! – Zamrugała powiekami pomalowanymi w zakręcone, wychodzące aż na skronie wzory. – Mówta mi Aurora!
    
    Zachichotała, odstawiła parę nieskoordynowanych pląsów i poddała autodefenestracji. Aida sapnęła z rezygnacją. Ariadna udała, że nie wydarzyło się absolutnie nic godnego wspomnienia. Pitbul z wrażenia upuścił pożerane właśnie, ociekające tłuszczem udo gęsiopodobnego potwora. A ja gapiłem się jak ostatni kretyn w otwarte na oścież okno, które posłużyło Aurorze do jakże taktownego opuszczenia salonu. Starając się z całych sił dociec, dlaczego od pierwszej chwili jej ujrzenia serce waliło mi jak oszalałe?
    
    Podziękowałem grzecznie za ucztę i pod byle pretekstem wyszedłem na dwór. Względnie pole, zależnie co kto uważał. Drżącymi dłońmi przetarłem łysą, perlącą się zimnym potem głowę oraz dla odmiany rozpalone, pokryte szpakowatą szczeciną policzki, próbując jakimś cudem nie dostać zawału. Byłem pewien, że po tysiącu złych i jeszcze gorszych uczynków, od lat znaczących koleje życia, stałem się ledwie pustą skorupą, niezdolną do głębszych uczuć. A może jednak nie? Czyżby istniał dla mnie choć cień ...
«12...567...20»