1. Córka Architekta (IV)


    Data: 06.03.2021, Kategorie: alternatywna rzeczywistość, Autor: Ignatius

    ... skoro to moje spełnienie było jedynym co się liczyło.
    
    Trochę trwało, zanim ustawiłem ją w wygodnej dla mnie pozycji. Wymierzyłem jej cios w policzek. Zawsze byłem tym dominującym, miałem całkowitą kontrolę. Brakowało mi tylko jej jęków, błagań. Nie ma lepszego stymulatora niż władza. Wyjrzałem z biura na korytarz, by upewnić się, że absolutnie nikt nie będzie nam przeszkadzał.
    
    Rozpiąłem spodnie. Zahaczyłem jej ręką o moje bokserki i pociągnąłem w dół. Ostatnie dni mnie mocno napaliły. Miałem wzwód na samą myśl o mojej zabaweczce. Otarłem się główką prącia o jej rumiany policzek.
    
    – To co, do buzi? – zaśmiałem się.
    
    Chwyciłem ją za podbródek i włożyłem członka między wargi. Najpierw lekko się wierciłem, a potem wsadziłem go całego. Poruszałem jej głową ciągnąc ją za włosy. Czułem przyjemne ciepło w dolnych partiach ciała. Widok, jak moje przyrodzenie znika w jej ustach napełniał mnie niesamowitym uczuciem. Jej zamglone oczy patrzyły w pustkę przed siebie. Przyspieszyłem nieco ruchy. W zasadzie posuwałem ją w usta. Ocierałem się o miękkie wnętrze policzka i schodziłem głęboko do gardła. Szybciej i szybciej. Aż w końcu przyjemny dreszcz przeszedł moje ciało. Położyłem penisa na jej języku i wyrzuciłem z siebie wszystko co miałem. Chwilę jeszcze się poruszałem, po czym skończyłem zabawę. Gdy go wyjmowałem, z jej ust pociekła strużka spermy. Kropla spadła na jej spódniczkę.
    
    Ubrałem ją niechlujnie. Włosy miała rozczochrane, a szminkę rozmazaną. Sama się pewnie ...
    ... poprawi. I tak nie dowie się, co zaszło. Pilnowałem, by nic więcej nie wylało się z jej ust. Chciałem zobaczyć jak to połyka.
    
    – Smakuje ci, dziwko? – krzyknąłem jej prosto w twarz.
    
    Zanurkowałem między jej nogi i rozerwałem rajstopy w kroku. Niech wraca do domu zdewastowana. Splunąłem na jej majtki. Chciałem się jeszcze pobawić, może nawet zerżnąć ją porządnie, ale będą przecież jeszcze inne dni. Za parę minut może wrócić Sylwia. Usiadłem spokojnie na swoim miejscu i włączyłem świadomość Alicji.
    
    Najpierw otworzyła szeroko oczy jakby się mocno zdziwiła. Potem zakryła ręką usta i zbladła. Potykając się, bez słowa wybiegła z biura. Długo nie wracała. W końcu przyszła Sylwia.
    
    – Alicja źle się poczuła, szef pozwolił jej iść do domu. Naprawdę marnie wygląda – zakomunikowała i zabrała jej kurtkę.
    
    Nie przejąłem się. Jasne, trochę szkoda, bo liczyłem, że po pracy się do niej dobiorę. W końcu nikogo nie zdziwi, jeśli w piątek wróci do domu później niż zwykle. Byłem ciekaw, czy tyłek Alicji pomieści całe moje przyrodzenie. Już w poniedziałek miałem zaspokoić swoją ciekawość.
    
    W drodze z pracy rozmyślałem nad dzisiejszą zabawą. Może trochę przesadziłem? Jeśli Alicja domyśli się, co się stało, będzie pewnie chciała uciec. Nie znałem mechanizmu rządzącego tym urządzeniem, ale chyba nie dało się go dezaktywować. Gdyby była taka możliwość, jej mąż pewnie już by to zrobił. W dodatku tylko on przejął się zniknięciem pilota, więc możliwe, że Alicja nawet nie wie o jego istnieniu. Nie ...