-
Uwierzyć w los (I)
Data: 19.04.2021, Kategorie: wakacje, studentka, podróź, Autor: Milena
... Pierre był około pięćdziesięcioletnim, zadbanym mężczyzną, przywitał się z Anią i puścił oko do Jacka. Ten uśmiechnął się i pokręcił głową. Zamyślił się na chwilę po czym zaczął rozmawiać z Pierre-m po francusku. Ustalili coś, po czym Jacek wyjął kluczyki i dokumenty od Astona i wręczył je Pierre-owi - poczuła się zaniepokojona. Pierre odszedł machając jej na pożegnanie i zniknął za rogiem. Zdezorientowana spojrzała pytająco na Jacka. - Spokojnie uspokoił ją. Po prostu właśnie wymieniłem mojego Astona na jacht. Popłyniemy zgodnie z Twoim planem, najpierw do Cannes, a później do Nicei, a jutro w Nicei odbierzemy auto i pojedziemy dalej, przepraszam za tajemniczość, zapomniałem, że nie mówisz po francusku, dodał przepraszająco. Emocje opadły i na twarz Ani wrócił uśmiech - spojrzała na Jacka z niedowierzaniem i zapytała: - Płyniemy jachtem do Cannes i Nicei ? - Tak, odparł z uśmiechem - przepraszam, mogłem to z Tobą uzgodnić, a nie stawiać cię przed faktem dokonanym, to Twoja wycieczka ja jestem tylko kierowcą, dodał z udawaną skromnością. - Nie jesteś, rzuciła, po czym zarzuciła mu ręce na szyje i pocałowała. Cofnęła się gwałtownie, spojrzała pod nogi i wydukała: - Przepraszam. - Za co? Spytał ze śmiechem. - Za to zachowanie, chciałem po prostu podziękować i powiedzieć, że chętnie popłynę z tobą jachtem. Powiedziała wciąż wpatrzona w czubki swoich butów. Podszedł do niej spokojnie i delikatnie uniósł jej brodę, spojrzała mu w oczy - ciepło które w ...
... nich zobaczyła - uspokoiło ją. Bardzo delikatnie objął ją, przyciągnął do siebie i pocałował, delikatnie, ale zdecydowanie. Oddała pocałunek, a motyle w jej brzuchu zatańczyły. Jej ciało przeszył dreszcz, bała się, że za chwilę nogi odmówią jej posłuszeństwa. Drżała. Uśmiechnęła się do niego nieśmiało, a on przyciągną ją do siebie i przytulił. Wpadła mu w ramiona, i wtuliła się w niego jak mała dziewczynka. Pogłaskał ją delikatnie po głowie, objął ramieniem i poprowadził na łódź. Kiedy podeszli do pirsu jej oczom ukazał się przepiękny blisko 20 metrowy jacht motorowy, jeden z piękniejszych jaki kiedykolwiek widziała. - To jest tan jacht? - zapytała z drżeniem w głosie. - Tak. Odparł krótko Na pokładzie było co najmniej kilka osób załogi. Widać było, że przygotowują łódź do wyjścia w morze, widocznie Pierre już zdążył ich poinformować o rejsie. Weszli na pokład i usiedli na skydeck-u. Jacek nalał dwie whisky z lodem i wrócił do Ani. Siedziała, a w zasadzie przycupnęła na wielkim skórzanym fotelu i wyglądała trochę jak mała przestraszona dziewczynka. Podszedł, podał jej drinka - spojrzał w oczy i uśmiechną się. - Z czym masz problem? - zapytał spokojnie. - Z nami - odparła drżącym głosem. - W jakim sensie? - W sensie tego co dzieje się między nami? Usiadł na przeciwko niej na równie wielkim skórzanym fotelu i patrząc wprost w jej piękne brązowe oczy powiedział. - Aniu - świetnie się z Tobą, czuje - wspaniale zwiedza mi się z Tobą Francję, jesteś cudowną ...