1. Sylwester


    Data: 12.05.2021, Kategorie: impreza, wspomnienia, toaleta, Autor: Radeck

    ... - krzyknęła.
    
    Nie wiedziałem, że kąpiel i pieszczoty w wannie mogą być takie przyjemne, u nas w domu był tylko prysznic.
    
    Ku jej zadowoleniu, moja lanca znowu stała, chciała się kochać, ale w łazience było to raczej trudne. Owinąłem się ręcznikiem, w drugi ją zawinąłem i zaniosłem ją do pokoju. Spoglądała ciągle na mnie i bardzo chciała, bym już znowu w nią wszedł. Pieściła mnie czule, była cudowna. Aprobowała każdą inną pozycję współżycia, którą z nią próbowałem. Widać było, że się angażuje starając się mnie uszczęśliwić. Czułem, że dochodzi, mnie też już dużo nie brakowało. Chciałem z niej wyjść, lecz ona wbijając mi palce w plecy, z całej siły mnie trzymała głośno krzycząc:
    
    - Nie wychodź! Proooszę! Zooostań! Jeeeszcze!
    
    Było to tak głośno, że na pewno inni domownicy to też usłyszeli.
    
    Gdy szczytowała, to znowu poczułem wyraźne drgnienie jej nogi. Była szczęśliwa, całowaliśmy się. Muszę przyznać, że ta mała jest niesamowita, czuję to, jak całą sobą mnie pragnie i kocha, jest całkowicie mi oddana, jest po prostu cudowna, boska.
    
    Jeszcze raz zaniosłem ją do łazienki, ale teraz opłukaliśmy się tylko prysznicem. Ubraliśmy się i zeszliśmy na dół. Mieszkanie było już posprzątane po wczorajszej imprezie. Jej mama z niezadowoleniem powiedziała:
    
    - Już jest dawno po śniadaniu, poczekajcie na obiad.
    
    Chciałem już iść, ale Sonia prosiła bym został. Przyszedł Bogdan ze swoją dziewczyną, tą, którą widzieliśmy wybiegającą w majtkach z łazienki.
    
    Poznałem też jej ojca, ...
    ... mili ludzie, rodzice kochający swoją córeczkę. Nie sprzeciwiali się jej, spełniając jej wszystkie życzenia. Chyba byli nad opiekuńczy, co drażniło Sonię.
    
    Po obiedzie zostałem jeszcze na kawie.
    
    Umówiliśmy się z Sonią, że przyjdę w sobotę.
    
    W sobotę miałem już wychodzić do Sonii i przyszła Danka, przepraszała mnie używając wszystkich swoich wdzięków, a natura ją hojnie nimi obdarzyła. Przebaczyłem jej. W karnawale z Danką byliśmy jeszcze parę razy potańczyć i chyba wtedy raz widziałem dziewczynę Bogdana, ale nie byłem tego pewny. Zacząłem zupełnie inaczej patrzeć na Dankę, coraz częściej myślałem o Sonii. Któregoś dnia Danka znowu opowiadała mi swoje bajeczki, znowu mnie kłamała. Miałem już tego dosyć. Gdy jej wygarnąłem, to myślała, że załagodzi to w łóżku, tak jak wcześniej też się często to zdarzało, ale ja nie potrafiłem już być z nią, wtedy już wiedziałem, już byłem pewny, że kocham tylko Sonię. Powiedziałem jej, że nie chcę więcej jej widzieć. Siłą z mieszkania wyprowadziłem ją za drzwi. Złorzeczyła, przeklinała mnie.
    
    Po paru dniach z bukietem czerwonych róż pojechałem do Sonii. Był to piękny wiosenny dzień. Jej mama powiedziała mi, że Sonii nie ma w domu. Pytałem się, kiedy będzie. Powiedziała, że Sonia wyjechała i że nie mam więcej tutaj do niej przychodzić. Byłem jeszcze parę razy i za każdym razem było podobnie, ani jej brat ani jej ojciec, też nie chcieli ze mną rozmawiać. Jej mama groziła mi milicją. Pewnego razu powoli przejeżdżał radiowóz i milicjanci ...
«12...5678»