-
W pogoni za życiem (I)
Data: 13.07.2021, Kategorie: nieznajomy, przygoda, wakacje, podróż, Autor: fridaa
... zaciskając potężne dłonie na pośladkach. Myślałam, że oszaleję, kiedy uwolnił ręce, tylko po to, aby unieść do góry moje, przygwożdżając je przy tym do ściany. Byłam zdana tylko i wyłączanie na niego. Jego ruchy stały się coraz szybsze i mocniejsze, oddech coraz bardziej nierówny. Jęczał mi w usta z każdym potężnym pchnięciem. Czułam, że eksploduję, że moje ciało nie da rady znieść więcej. Znalazłam się na skraju własnego podniecenia. Jakby w odpowiedzi, zaczął powoli się we mnie wysuwać, uwalniając przy tym nadgarstki. W chwili, w której udało mi się złapać oddech, wbił się we mnie najgłębiej, jak mógł. Krzyku, który wydobył się z mojego gardła nie była w stanie zagłuszyć nawet najgłośniejsza muzyka. Jeszcze trzy mordercze pchnięcia, jego monstrualnego przyrodzenia i poczułam obezwładniający moje drobne ciało orgazm. Falami szturmował każdy najmniejszy kawałek mojego jestestwa, wstrząsając każdym pojedynczym mięśniem. Zacisnęłam się na nim z całej siły, wgryzając przy tym w kark. Chwilę później moje uda zalała jego własna, lepka fala, dająca upust całemu nagromadzonemu tej nocy pożądaniu. Pocałował mnie jeszcze delikatnie, po czym powoli postawił na podłodze. W zetknięciu z twardą nawierzchnią ugięły się pode mną kolana, a świat zatańczył przed oczami. Poczekał, aż dojdę do siebie po czym złapał pod brodą, zmuszając bym spojrzała mu w oczy. Dotknął mojego policzka i szepnął: - Jesteś oszałamiająco piękna Mary. Daj mi pół minuty, zaraz wracam. – i zniknął w drzwiach ...
... męskiej toalety. *** Nie wiedziałam co robię. Organizm dochodził do siebie, a wraz z nim odezwał się zdrowy rozsądek. Bez namysłu złapałam ciągle leżącą pod stolikiem torbę i ignorując pytające spojrzenia wybiegłam z tego przybytku diabła. Nie myślałam racjonalnie, co robię, ale czy nie właśnie tego chciałam? Procenty wyparowały, a ja w wymiętolonej sukience, z burzą w mózgu i o zgrozo, bez majtek, biegłam nocą na lotnisko, bo kiedy w końcu spojrzałam na zegarek, uświadomiłam sobie, że za półtorej godziny odlatuje mój samolot. Pędziłam przed siebie, nie pozwalając kropli wyrzutów sumienia drążyć skały. Nie teraz, nie kiedy za kilkanaście godzin będę w miejscu, w którym naprawdę zapragnęłam być. Zachciało ci się dzikiego pieprzenia, do dostałaś czego chciałaś. Boże, proszę, nie teraz. Zdyszana wbiegłam do hali odlotów, wzbudzając powszechne zainteresowanie. No tak, rozczochrana, pijana Europejka ze śladami zbrodni na sukience. Najszybciej, jak to tylko było to możliwe przeszłam odprawę. Zdążyłam. Błyskawicznie udałam się do łazienki, gdzie jako tako doprowadziłam się do porządku. Na szczęście, wrzuciłam do podręcznej torby jakieś ciuchy na zmianę. Dlaczego nie pomyślałam o majtkach?! Przebrałam się, uczesałam i umyłam zęby. Zaczęłam z powrotem przypominać siebie. Tą smutną siebie, powoli paloną przez poczucie winy, tak samo szarą i nijaką jak moja sukienka... Boarding odbył się bardzo sprawnie i po niespełna dwudziestu minutach siedziałam już w samolocie, mającym ...