-
Murena. Śmiertny dąb
Data: 18.08.2021, Kategorie: służące, sekta, śmierć, Autor: Man in black
... Cholera wie. Czasami mam wrażenie, że tak, ale innym razem wydaje mi się, że więcej w nich ze zwierzęcia niż z człowieka. Chyba rozumiesz, dlaczego je tutaj trzymam? – Chyba tak. – Nikt nie może się o nich dowiedzieć. – Nic nie powiem, ciociu. – Tylko Stefan o nich wie. Opiekuje się nimi, od kiedy przyszły na świat. One są tylko rok młodsze od ciebie. – Naprawdę? – Mówię, po chińsku? Chłopak nie odpowiada. Kuzynki się zbliżają. Są ciekawe nowej twarzy. Wyciągają ręce, które wyglądałyby jak normalne ręce nastolatek, gdyby nie ostre, choć krótkie pazury. Dotykają jego ubrania. Trwa to nieco ponad dwie minuty. Wreszcie podchodzą jeszcze bliżej. Mają napięte mięśnie, gotowe odskoczyć w każdej chwili. Lub zaatakować. Zależy co im w duszy gra. Jeśli te stwory mają w ogóle dusze. Obwąchują go z każdej strony. Wreszcie dotykają jego dłoni, nogi, a nawet twarzy. – Rozpoznały cię – przerywa ciszę ciotka. – Skąd wiesz? – Synku, w przeciwnym razie, byłbyś rozszarpany na strzępy. Kalina i Alina to nie są jakieś ludzkie pokraki czy wybryki natury, chociaż tutaj można polemizować. One są śmiertelnie niebezpieczne. Szkoda tylko, że kurewki nie chcą się słuchać – mówiąc to, uderza jedną z nich pejczem. Odskakują obydwie, warcząc ostrzegawczo. Jakby chciały powiedzieć kobiecie – na tyle możesz sobie pozwolić, ale ani kroku dalej. Patrząc na nie od tyłu, nikomu nie przyszłoby do głowy, że ogląda upiorne indywidua. Są zgrabne, mają jędrne pupy w kształcie ...
... odwróconych serce. Jednak wystarczy, że dziewczyny się odwracają, a serce chłopaka podchodzi do gardła. Jednocześnie jest mu ich żal i brzydzi się nimi. Ta mieszanka wywołuje w nim poczucie winy. Nie chce być skurwysynem, przynajmniej świadomie. Nastolatek czuje w głowie chaos. To prawdziwa gonitwa myśli, które krążą jak wygłodniałe mewy. Kuzynki są odrażające i piękne jednocześnie. Działają na niego jak magnes. Do tego jeszcze ich ślepia. Jest w nich coś, kiedy na niego patrzą, coś, czego nie potrafi określić, ale w pewnym sensie czuje, że nie różnią się od siebie tak bardzo. – Chciałbym się nimi zająć – Sławek jest równie zaskoczony, co Murena, dopiero po chwili dociera do niego, że to jego własne słowa wypowiedziane drewnianym głosem. – Słucham? – Słyszała ciocia. Chcę się nimi zająć. Dawać jeść i całą resztę. Milczą oboje. Ciotka przygląda się siostrzeńcowi i rozważa jego prośbę. Nie jest pewna czy to dobry pomysł. Woli nie myśleć, co się stanie, jeśli uciekną mu i ruszą w miasto. Z drugiej strony, zauważyła reakcję tych stworów. One wyraźnie akceptują chłopaka jakby czuły, że są spokrewnieni. Może to nie jest taki zły pomysł? Dwie maszkary stoją pod ścianą i przyglądają się całej scenie. Wyglądają, jakby wyczekiwały na finał. Murena już sama nie jest pewna czy one nie są przypadkiem mądrzejsze, niż przypuszcza. – Zgoda. Poinformuję Stefana. Będzie do nich zaglądał raz w tygodniu. – Dziękuję. Oboje wychodzą ze strychu. Dziewczyny odprowadzają ich ...