-
Murena. Śmiertny dąb
Data: 18.08.2021, Kategorie: służące, sekta, śmierć, Autor: Man in black
... miejscach spękana kora ma wypukłości. Wygląda to jak jakieś skazy, czy guzy, ale po dłuższych oględzinach wie już, na co patrzy. – W mordę, to ludzkie twarze? – Mocne, co? Podobno to są twarze ludzi, których wchłonął dąb. – Jak to wchłonął? – No kuźwaaaa... jak miał wchłonąć? Normalnie, nie? – Wybacz, ale nie rozumiem. – Posłuchaj. Podobno w dwunastym wieku, wieszano tu wielu ludzi. Chyba czarownice. Za każdym razem ciała znikały. Wchłaniał je dąb. – Czarownice? – No, powaga. Mama mi mówiła. Ona dużo o tym czytała. – To drzewo ma jakąś nazwę? – No, to Śmiertny dąb. – Dobre. Podoba mi się. Śmiertny dąb. Zapada w pamięć. Obchodzą drzewo dookoła. – Wiesz, że on jest ciepły, kiedy się go dotknie? – Julita zerka na swojego towarzysza. – Jak ciepły? To niemożliwe – wyciąga rękę i dotyka kory. – Zimny jak wszystko dookoła. – Przecie nie teraz, kuźwa. Trzeba odprawić specjalny rytuał. – Tak? A jaki? – To wie tylko moja matka. Jeśli cię to kręci, możesz z nią pogadać. Przecież codziennie pierzemy wasze brudne gacie – dziewczyna uśmiecha się do niego. – W sumie racja. – Dobra, zbierajmy się stąd. Cholernie tu zimno. Wracają tą samą drogą, którą przyszli. W lesie słychać pohukiwania sowy. Pewnej chwili gdzieś nisko nad drzewami przelatuje coś jakby nietoperz. – A twoja matka będzie chciała ze mną rozmawiać? Mam ją zagaić? – To ona kazała mi pokazać ci to drzewo. – Powaga? Po co? – Nie wiem, twierdzi, że coś w tobie ...
... dostrzega. – Ale, co? – Chyba chodzi jej o to, że masz... to znaczy ona sądzi, że dostrzega w tobie jakąś moc, która przydałaby się w tym rytuale dla Śmiertnego dębu. – Dobra, zagadam do niej. – Najlepiej będzie, jak złapiesz ją w pralni. Twoja ciotka nigdy tam nie zagląda. W tym momencie dziewczyna potyka się, ale Sławek w porę łapie ją za ramię. – Kuźwa, silny jesteś... i szybki – czerwieni się, czego chłopak nie może zauważyć w ciemnym lesie. * Przy pierwszej nadarzającej się okazji, nastolatek schodzi do piwnicy. Pralnia to pomieszczenie tuż obok kotłowni. Wchodzi do środka. Światło pochmurnego dnia sączy się przez malutkie okienka przy suficie. Zauważa dużą starą franię, w której wiruje woda, a w niej co chwila chlupocą piorące się ubrania. Pralka robi sporo hałasu. Przez cały czas słychać miarowe chrum-chrum-chrum, w miarę jak silnik obraca wirnikiem. Na podłodze leżą całe sterty ubrań czekających na swoją kolej. W pomieszczeniu jest ciepło. Lidka stoi przy desce do pracowania z żelazkiem w ręku. Ma na sobie tanią sukienkę z wiskozy, która podkreśla jej smukłą linię. Kiedy kobieta się do niego odwraca, chłopak zauważa głęboki dekolt. Jej skóra w tym miejscu lśni od potu. – Jesteś jednak? – Lidka uśmiecha się i odkłada żelazko. – Pozwolisz, że się przedstawię, jeszcze nie mieliśmy okazji tak oficjalnie... – wyciera dłoń w sukienkę i podaje mu ją – Lidka. Ma zaskakująco delikatną skórę jak na wykonywaną pracę. Trzymają się za ręce odrobinę ...