-
Murena. Śmiertny dąb
Data: 18.08.2021, Kategorie: służące, sekta, śmierć, Autor: Man in black
... Kolejna porcja wilgoci sączy się w jej majtki. Tej nocy mrok przesłania wszystkie gwiazdy. Dobry Bóg rozpościera na niebie grubą kotarę oddzielającą ich świat od absolutu. Okrywa ich czarnym, gęstym kocem. Być może nie chce patrzeć, być może daje im milczące przyzwolenie. To jest ta noc. Jedna z tych nocy. Z tych grzesznych. Być może to jest jedna z tych nocy, w których trakcie żądze zmieniają ludzi w zwierzęta. Wiatr napiera na stare mury, chcąc wedrzeć się najmniejszą szczeliną. Chce wejść do środka. Che być niemym świadkiem rozpusty. Choć niemy wcale nie jest. Wyje za oknami rozwścieczony. W świetlicy, w której siedzą, nie ma prądu. W kominku pali się ogień. W taką noc jak ta, ogień jest pożądany równie mocno, jak ciepło ciała drugiego człowieka. Płomienie trawią suche polana, podobne płomienie trawią oboje krewnych. Chybotliwe światło bijące z kominka wzmacniają dwie lampki naftowe. – Widziałam, jak patrzysz na nasze nowe służące – Karolina przerywa niespodziewanie ciszę, w jej głosie pobrzmiewa pretensja. – Niby jak na nie patrzę? – Nie rżnij głupa – syczy kobieta, a potrafi to robić lepiej od węża. – Oboje wiemy jak... ty lubieżna kreaturo. – Ale... – Zamknij się – warczy – dawno już nie byłeś karany. Takich jak ty, trzeba temperować na każdym kroku. Sperma uderza ci do mózgu. Jeszcze by tego brakowało, żebyś zaczął się dobierać do jednej czy drugiej. Ale nie martw się, już ja mam coś na takich wieprzy jak ty. W tym momencie ciotka rzuca w jego ...
... stronę malutki pakunek. Chłopak łapie zaskoczony. Rozwija i stwierdza, że trzyma w dłoni rajstopy. Spogląda na nie, później na krewną. – Nie patrz jak cielak. Zakładaj je. Sławek rozgląda się dookoła, jakby szukał ukrytej kamery, może ludzi, którzy za chwilę wyskoczą z krzykiem „mamy cię” i zaczną robić mu zdjęcia telefonami komórkowymi. Jednak w świetlicy są sami. Jeśli jest tutaj ktokolwiek poza nimi, doskonale się maskuje. Wreszcie zaczyna się rozbierać. Zrzuca z siebie kolejne części garderoby. Murena przygląda mu się z kamienną twarzą. Kiedy jest już nagi, ostrożnie naciąga na siebie rajstopy. Materiał jest delikatny, śliski i przyjemny w dotyku. Przylega do ciała jak druga skóra. Podciąga je wysoko. Czuje, jak uwierają mu przyrodzenie, ale czerpie z tego pewną przyjemność. Mimo wszystko. Kobieta patrzy na zgniecione rajstopami jądra. – Podejdź bliżej – Karolina przełyka ślinę, stara się, żeby ta mała gnida tego nie zauważyła, jednak musi zwilżyć suchość w gardle. Jej siostrzeniec wykonuje polecenie. Podchodzi do niej i chwilę mierzą się wzrokiem. Z kominka rozlewa się rozkoszne ciepło, które czuje na nogach. Na swoich rajstopach. Na kroczu i pośladkach. W powietrzu unosi się zapach długo niezamieszkałego domu. Nic nie szkodzi. – Podoba ci się? – Bo ja wiem... – Nie kłam! – ucina mętny wywód chłopca. – Nie okłamuj samego siebie. Podoba ci się jak leżą. Czujesz ich delikatną, misterną fakturę? Czujesz i cholernie cię to kręci. Przyznaj się. – ...