-
Murena. Śmiertny dąb
Data: 18.08.2021, Kategorie: służące, sekta, śmierć, Autor: Man in black
... Ściągnij napletek – Karolina mówi miękko i cicho. – Chcę zobaczyć jego główkę. Nastolatek wsuwa rękę pod pończochy. W tym miejscu przez chwilę się waha. Złapać się za członek na oczach krewnej, to go trochę kosztuje, ale pożądanie determinuje jego ruchy. Wsuwa dłoń, łapie penis i obnaża przed ciotką nabrzmiałą żołądź. Już ma wyjąć rękę, kiedy Murena kładzie na niej swoją dłoń. – Pokaż cioci, jak sobie trzepiesz pod kołdrą – jej głos staje się głęboki, melodyjny. Zaciśnięta dłoń zaczyna się poruszać. Rajstopy trochę przeszkadzają, ale nie ma takiej przeszkody, kiedy zmysły są rozpalone jak suche polana w kominku. Nie ma takiej siły i wstydu, który powstrzymałby go przed samogwałtem dokonanym na jej oczach. Jej usta są tak blisko. W uszach słyszy szum własnej krwi. Wreszcie ciotka daje mu znak, żeby przestał. Wyjmuje dłoń, a rozkoszny materiał natychmiast otula żołądź. Odbija na nim swoją misterną fakturę. Sprawia mu to olbrzymią przyjemność. – Nie ruszaj się – kobieta wstaje i odchodzi gdzieś poza światło. Wraca bardzo szybko. Zajmuje to samo miejsce. Mówi się, że nigdy nie wejdziesz dwa razy do tej samej rzeki. Być może Ty nie wejdziesz, jednak Murena wchodzi do tej samej rzeki tyle razy, ile ma na to ochotę. Nastawiła gramofon. Z niewidocznych dla nich głośników dobiegają pierwsze charakterystyczne trzaski zużytej płyty. Ciotka dotyka opuszkiem palca prącia. Zbiega się to w czasie z pierwszymi czterema taktami sonaty b-moll Chopina, które brzmią bardzo ...
... niepokojąco. Niosą w sobie potężny emocjonalny ładunek. Świadczą o geniuszu kompozytora. Kobieta wodzi palcem wzdłuż nabrzmiałej żyły biegnącej przez całe prącie. Porusza po niej palcem w pełnym skupieniu jak wróżka odczytująca przyszłość z linii papilarnych. Być może widzi najbliższą przyszłość. Być może wie, jakie jest przeznaczenie dla kuriozalnego i twardego kutasa, a być może krewna wsłuchuje się w Marsz żałoby, który płynie z głośników na pełny regulator. Jej usta bezwiednie zbliżają się do krnąbrnego drąga. Niemal muska wargami obnażoną żołądź. Tymczasem brzmienia mocne i groźne mieszają się subtelną melodią. Utwór aż kipi od emocji. Z nimi jest podobnie. W nagłym odruchu zapomnienia, Murena muska ustami główkę, po czym składa na niej pocałunek. Od miękkiej krągłości żołędzi, oddziela ją tylko widmowy cienki materiał. Melodia uspokaja się nieco. Gospodyni składa na żołędzi drugi, tym razem wilgotny i namiętny całus. Wysuwa język i przeciąga nim wzdłuż penisa. Od jąder do nasady. Sama nie wie, co sprawia jej większą rozkosz. Czy to, że czuje na języku sztywny penis siostrzeńca, czy śliski materiał rajstop. Być może jedno i drugie. Przywiera do członka całą powierzchnią języka i powoli, bardzo leniwie, przesuwa nim w górę. Z głośników słychać spokojne, ciepłe nuty, choć można wyczuć wzbierającą burzę, która lada chwila eksploduje kolejną porcją niespokojnej kanonady. Sławek czuje jej język. Jest wilgotny, miękki i ciepły. Przyssała się do jego przyrodzenia jak pijawka. ...