-
Ciało pedagogiczne (II): Pały za złe…
Data: 26.08.2021, Kategorie: nauczycielka, uczeń, szantaż, Autor: Tkacz Opowiesci
... kelner oddalił się odpowiednio daleko zaczął rozmowę. - Pani Beato, czy domyśla jakiej sprawie chcę z panią rozmawiać? - zapytał. "Jasne, przystojniaku!" - pomyślała, ale na wszelki wypadek pokręciła przecząco głową. - Nie. - Otóż, wczoraj rano dotarły do nas pewne dokumenty, hmm... jakby to powiedzieć... - kurator patrzył jej prosto w oczy. - ... niezbyt dla pani korzystne. Właściwie są to zdjęcia, które dowodzą, że oprócz wykształcenia wyższego posiada pani również dodatkowe, hmm... zawodowe. Beata dostrzegła w oczach kuratora rozbawienie pomieszane z drapieżnością. - Panie kuratorze, obydwoje wiemy co to za zdjęcia, więc może daruje pan sobie te kpiny - może życie Beaty właśnie grzęzło w gównie, ale to nie znaczy, że ma pozwolić sobie na takie zachowanie. Andrzej Zawisza zignorował jednak zupełnie jej uwagę. - Oprócz tego są tu jeszcze inne fotki, które dowodzą, że lubi pani nawiązywać bliskie kontakty z uczniami, z chłopcami - Beata w głosie Zawiszy coraz bardziej wyczuwała drwinę. - Śmiało mogę stwierdzić, że te stosunki odbiegają od ogólnie przyjętych relacji "nauczyciel-uczeń". Stosunki, świetne słowo... Beata miała dość tego faceta, choć przebywała w jego towarzystwie ledwie chwilę. - Cieszę się, że świetnie się pan bawi - stwierdziła rozzłoszczona. - Natomiast ja nie mam nastroju na gry słowne i... - Spokojnie, pani Beato! - przerwał jej kurator, jednocześnie dłonią pokazując, żeby zamilkła. - Zgodzi się pani ze mną, że niezbyt ...
... dobrze to wygląda? Facet był dziwny, a Beata wystarczająco pogodzona z tym co miało nastąpić, by nie silić się na uprzejmość. - Zgodzę się! Ta sytuacja to... szambo! - przyznała. Zawisza upił łyk swojej kawy, uśmiechając się pod nosem. - Bardzo dosadnie to pani ujęła - wyznał. - Jeśli te foty znajdą się tam, gdzie miały dotrzeć znajdzie się pani... czy mogę mówić pani po imieniu? Beata przytaknęła. - A więc, znajdziesz się wtedy w samym środku koszmaru - kurator spoważniał, mówiąc patrzył jej w oczy. - Koniec pracy jako belfer to "pikuś", ponieważ będziesz miała na głowie sąd, zszarganą opinię, a i w telewizji może o tobie powiedzą... - Wystarczy! Jak powiedziałam to... szambo! - przerwała mu Beata. - Co znaczy "jeśli się znajdą"? Zawisza zlustrował ją wzrokiem. Poprawił się w fotelu i odparł: - Na twoje szczęście jest też dobra strona tej sytuacji, o której nie wiesz. - Tak, a jaka? - Otóż, te papiery widziałem tylko ja i moich dwóch kolegów, a musisz wiedzieć, że my już nie mamy ochoty na rzetelne wypełnianie obowiązków - kurator uśmiechnął się do niej szeroko. - Od przyszłego miesiąca znajdę się na wymówieniu i szczerze mówiąc, nie będę płakał z tego powodu. Moi koledzy są w podobnej sytuacji i wszyscy trzej doszliśmy do wniosku, że niekoniecznie musimy zapoznawać z tymi zdjęciami bardziej od nas obowiązkowych urzędników. W Beacie obudziła się nadzieja. - I...? - tylko tyle mogła z siebie wydobyć. Andrzej Zawisza pochylił się bardziej, ...