1. Ciało pedagogiczne (II): Pały za złe…


    Data: 26.08.2021, Kategorie: nauczycielka, uczeń, szantaż, Autor: Tkacz Opowiesci

    ... żeby zbliżyć się do Beaty, a ona mimowolnie odpowiedziała tym samym.
    
    - Wszystko zależy od tego, na co jesteś gotowa, by te fotki wróciły do ciebie - stwierdził cicho.
    
    Nadzieja rosła w Beacie z każdym wypowiadanym przez kuratora słowem.
    
    - Ile? - spytała.
    
    Zawisza zaśmiał się cicho.
    
    - Złe pytanie! Nie "ile", tylko "kiedy"! - poprawił ją cicho.
    
    - Co "kiedy"!? - zdziwiła się Beata.
    
    Kurator zbliżył usta do jej ucha i szeptem powiedział o co mu chodzi. Twarz Beaty stała się czerwona, a w oczach mignęło obrzydzenie wobec tego faceta, ale jej głowa ochoczo, zgodnie kiwała się w dół i w górę.
    
    Gdy Zawisza usłyszał, co chciał usłyszeć prawie natychmiast wyszedł.
    
    "Mam przesrane, ale lepsze to niż mieć przesrane całkowicie!" - pomyślała nauczycielka, dopijając cappuccino.
    
    ***
    
    "Powrót do przeszłości. Cholerny, powrót do przeszłości!" - wkurzyła się Beata w duchu widząc miejsce w którym miała spędzić najbliższy wieczór i pewnie noc.
    
    Znała takie lokale doskonale. Blady neon migotał smętnie, oznajmiając, że właściciel nie miał zbytniej inwencji wybierając nazwę dla tego przybytku. W drzwiach, paskudny jak listopadowa pogoda ochroniarz obrzucił ją mało subtelnym spojrzeniem.
    
    W środku panował półmrok, który według wielu miał stanowić o nastroju takich miejsc, ale jej jakoś nigdy się tak nie kojarzył. W trzech centralnych punktach spowitej w półmroku sali na metalowych rurach wiły się roznegliżowane tancerki. Jedna z takich rur pozostawała pusta. Tancerki ...
    ... były niezbyt ładne i nie pierwszej świeżości. Zastanawiało ją tylko wyraźnie zasłonięte przez ciemne kotary miejsce, między rurami, na samym środku niewielkiej sceny. W sumie jednak lokal nie odbiegał od normy. Był totalnie kiczowaty.
    
    Wiele stolików było pustych, a między nimi leniwie poruszały się kelnerki w skąpych strojach. Spódniczki ledwie przykrywały im pośladki, przy niewielkim nawet pochyleniu odsłaniając wąski pasek koronkowych majtek. Gorsety pomimo, że ich dekolty były głębokie niczym Rów Mariański, dodatkowo miały rozplątane kokardy najwyższych zapięć, tym samym prawie w całości ukazując piersi dziewczyn. Te przynajmniej były młodsze i ładniejsze od tancerek.
    
    Beata westchnęła ciężko. Od dłuższego czasu myślała, że nie będzie już zmuszona bywać w takich lokalach. Myliła się, jak cholera!
    
    Jeszcze chwila i będzie musiała zacząć przedstawienie. Zza ciemnej zasłony zerknęła w stronę stolika, przy którym siedział Andrzej Zawisza ze swoimi kolegami. Byli mniej-więcej w jego wieku, podobnie jak on sylwetkami bardziej przypominali sportowców niż urzędników, ale urodą zdecydowanie mu ustępowali.
    
    "Samce, kurwa jego mać!" - zaklęła w duchu Beata.
    
    Za jej placami pojawił się chudy jak patyk facet.
    
    - Twoja kolej - stwierdził krótko.
    
    W sali zabrzmiała nowa melodia. Nastrojowa i doskonała do wyginania ciała w ekspresyjny sposób. W uszach Beaty brzmiała jednak smętnie niczym żałobny marsz.
    
    "Show must go on!" - stwierdziła krótko Beata i wynurzyła się zza ...
«12...678...17»