1. Ciało pedagogiczne (II): Pały za złe…


    Data: 26.08.2021, Kategorie: nauczycielka, uczeń, szantaż, Autor: Tkacz Opowiesci

    ... przestając wić się w rytm muzyki, przesuwała dłońmi po prawie nagim ciele. Szyi, piersiach, brzuchu, udach i łonie.
    
    Po chwili usiadła na kolanach Andrzeja i ocierając się o jego krocze, szepnęła mu do ucha:
    
    - Zgodnie z umową, dziś jestem wasza - przeciągnęła koniuszkiem języka po małżowinie ucha kuratora.
    
    Chciała się unieść i dosiąść któregoś z jego towarzysz, ale silny uchwyt jej to uniemożliwił.
    
    - Świetnie - wychrypiał Zawisza, zaciskając palce na stwardniałej z podniecenia piersi.
    
    Palcem przesunął silnie po guziczku sutka, a Beata poczuła, że znajomy dreszcz rozchodzi się po jej ciele. Nie chciała go, ale nie umiała go powstrzymać.
    
    Na udzie czuła prężącą się pod materiałem spodni męskość kuratora. Przesunęła językiem po spieczonych ustach, podczas, gdy Andrzej pieścił kuliste grona jej piersi.
    
    - Jesteś naprawdę... - kuratorowi zabrakło słowa.
    
    - Wiem - szepnęła i zręcznie uwolniła się od niego, dosiadając siedzącego obok lekko łysiejącego kolegę Andrzeja. - Jestem Beata, a ty?
    
    Dłoń nauczycielki zacisnęła się na kroczu mężczyzny. Nie dająca się ukryć pod spodniami wypukłość była twarda i młoda nauczycielka wyczuwała pulsujące tam podniecenie.
    
    - Ma... Marek - wyszeptał mężczyzna.
    
    Beata pocałowała go, jednocześnie przygryzając mu dolną wargę.
    
    - Czy Andrzej powiedział ci, że dziś zrobię dla ciebie co zechcesz? - spytała głosem ociekającym zadowoleniem.
    
    - Liczę na to - wycedził przez zęby Marek, wciskając dłoń pod ostatni bastion jej ...
    ... ubiór.
    
    Beata wywinęła się z uścisków Marka, odtrącając jego dłoń z aktorskim zacięciem.
    
    - Nie spiesz się, cała noc przed nami - zaśmiała się.
    
    Po chwili klęczała między nogami ostatniego z trójki kuratorów. Dłonią gładziła twardego członka, napierającego z mocą na materiał spodni, by na koniec przesunąć w tym miejscu językiem. Mężczyzna zacisnął zęby. Dużo musiało go kosztować, by powstrzymać się przed wybuchnięciem.
    
    - Z czyim skarbem się właśnie zapoznałam? - Beata mruknęła jak kotka.
    
    - Jestem Jacek.
    
    - Witaj, twardzielu - zacisnęła palce na wzgórku przy rozporku spodni Jacka.
    
    Zgrabnie wyswobodziła się z niewoli ud mężczyzny i wróciła z powrotem do Andrzeja.
    
    Sprawnie rozpięła spodnie Zawiszy, a potem jego kumpla Marka, podczas , gdy Jacek poradził sobie sam. Z boku dobiegły ich pomruki dezaprobaty pozostałych gości tego przybytku grzechu.
    
    - Jak obsłużysz ich, to przyjdź do nas! - zawołał grubawy facet, z czerwoną, nalaną twarzą, na którego kolanach siedziała jedna z kelnerek.
    
    Beata brała właśnie do ręki sterczącego członka Andrzeja. Przejechała po całej długości jego trzonu językiem , od czubka po nasadę i mrugając do grubasa, odpowiedziała:
    
    - Wybaczcie panowie, ale dzisiaj to oni mają szczęście.
    
    Jacek z Markiem stanęli z obydwu bokach, otaczając tym samym Beatę, która pozwoliła umościć się członkowi Zawiszy, między swoimi piersiami.
    
    - Don Andres, Ole! - mruknęła, gdy pulsujący, żylasty penis zapamiętale zaczął przesuwać się miedzy jej ...
«12...8910...17»