-
Bloo me! Pierwsze wejście
Data: 14.11.2021, Kategorie: cartoonnetwork, Autor: GreatLover
... przypomniała rozwodnioną spermę, mój umysł zaczął wysyłać dziwne, chociaż dobrze mi znane sygnały… i w dodatku ten kutas – w życiu nie widziałam takiego egzemplarza na żywo! Dzięki bogu odpłynęłam, zanim zdążyłam zagłębić się w ten niebezpieczny temat. *** Poranek zaczął się dla mnie o wiele za wcześnie. Otwarłam zlepione snem oczy, czując jak uporczywy dzwonek budzika wwiercał mi się w mózg. Sięgnęłam ręką, by wyłączyć to cholerstwo, sycząc z bólu. Po wczorajszej orce czułam każdy mięsień i ścięgno. Zakwiliłam, wiedząc że dzisiaj czeka mnie powtórka. - Ech, co za los! – wyjęczałam sama do siebie, spuszczając nogi na podłogę i wsuwając stopy w wydeptane papucie. Poczłapałam do kuchni, by zrobić sobie kubeł kawy, z zazdrością wsłuchując się w pochrapywania dobiegające zza mijanych drzwi. No nic. Trzeba zakasać rękawy i wziąć się do roboty! To będzie udany dzień! Do boju, dziewczyno! *** To nie był udany dzień. Kolejny też nie był. Podobnie jak następny. Wakacje skończyły się w oka mgnieniu i rozpoczęła się szkoła, która tylko przez pierwszy tydzień była dla mnie wybawieniem. Siedem dni wystarczyło, bym sobie uświadomiła, że jeśli w budzie będę odsypiać orkę u Pana Zająca, to wpierdolę się na taką minę, z której nic mnie nie wygrzebie. Gdy tylko uświadomiłam sobie, że od tej pory muszę zasuwać i w szkole, i w domu, serio się zastanawiałam, czy aby tego wszystkiego nie pierdolnąć i nie wyjechać w Bieszczady. Szkoda tylko, że przy moich ...
... „zarobkach” nie stać mnie było na takie eskapady. Dni zaczęły się zlewać ze sobą w tygodnie, a później w miesiące. W szkole czasem widywałam Billy’ego, ale ten nie zaszczycał mnie nawet spojrzeniem. Trudno mu się dziwić, zwłaszcza po tym jak nasza pierwsza rozmowa od zerwania zaczęła się od jego twardego pytania, czy dalej pracuję dla pani Foster. Kierat obowiązków szkolnych i domowych pozbawił mnie życia. Zniknęła gdzieś Franka, a pojawiła się automatyczna uczennica, zdająca po najmniejszej linii oporu i etatowa opiekunka dla zmyślonych przyjaciół. Porażka. Miałam tyle na swoim rudym łbie, że nie potrafiłam znaleźć w sobie choćby odrobiny sił by wkurzyć się na Bloo za to, co zrobił w pracowni komputerowej. Od czasu tej felernej przygody musiał minąć niemal miesiąc, zanim wytrzymywał moją obecność dłużej niż parę sekund. Gdy zorientował się, że przez mój chroniczny brak czasu na cokolwiek uniknie krępującej gadki o tym co się wydarzyło, powrócił do swojego starego, krnąbrnego stylu. Ciekawe tylko, co oznaczały te chytre, tajemnicze spojrzenia które rzucał mi ukradkiem? Co więcej, jego zachowanie z czasem stawało się coraz bardziej bezczelne. Raz, gdy pucowałam kafelki w głównym holu, klęcząc na czworaka i czyszcząc je szmatą z całej siły, poczułam ostrego, piekącego klapsa. Wydarłam się z bólu i obróciłam przez ramię, by dostrzec niebieski kształt znikający za rogiem. Moja wściekłość nie znała granic. Po tamtym incydencie Bloo w ogóle przestał mi się pokazywać na oczy. ...