-
Bloo me! Pierwsze wejście
Data: 14.11.2021, Kategorie: cartoonnetwork, Autor: GreatLover
... jaką ten debil zrobi minę, gdy zobaczy z powrotem swoją forsę, która wyląduje w mojej kieszeni! Ha! Uśmiechnęłam się jadowicie, rozkoszując się dopiero co wymyślonym planem zemsty i zgasiłam światło. Nic z tego, panie Q-kazoo – tym razem ja byłam cwańsza. *** Nie pamiętam momentu w którym zmógł mnie sen, ale pomimo trudów poprzedniego dnia, był przyjemny. Bardzo przyjemny. Śnił mi się seks z Billem. Nie było to wspomnienie mojego pierwszego razu, bo akurat z tym momentem miałam więcej złych wspomnień. Szast, prast i po wszystkim. Szybko, niezdarnie i byle do mety, bo rodzice na dole oglądali telewizję. Grunt, że miałam to wreszcie za sobą. Sen który przeżywałam, był odwzorowaniem którejś nocy z kolei, gdy rodzice Billa wyjechali za miasto i mieliśmy cały dom dla siebie. Wtedy mój chłopak zajął się mną tak, jak należało – powoli, bez pośpiechu, zmysłowo rozgrzewał moje zmysły, wysyłając umysł w kosmos. Mruknęłam przez sen, wtulając się w rozgrzaną pościel. Sen stawał się tak intensywny, tak rzeczywisty, że pulsowanie w cipce nabrało jednostajnego, bardzo przyjemnego rytmu. - Billy… - wymruczałam przez sen, zdając sobie sprawę że w pewnym momencie się wybudziłam, a mimo to przyjemne dreszcze nie ustały. Wciąż czułam je między nogami. Oprócz przyjemnych doznań, które odczuwałam, udało mi się zarejestrować coś jeszcze. Dźwięk, który wyrwał mnie ze snu. Tym dźwiękiem było ciche, rytmiczne skrzypienie ramy łóżka. Mojego łóżka. Otworzyłam szeroko ...
... oczy i zdumiona spojrzałam w dół. Mimo ciemności od razu domyśliłam się, do kogo należy małe, obłe ciałko znajdujące się pomiędzy moimi rozchylonymi szeroko nogami. - Wesołych Świąt, Franko – usłyszałam i poczułam pchnięcie, które wyrwało z mego gardła stłumiony jęk. Sięgnęłam ręką na ślepo do szafki i zaczęłam macać szaleńczo w poszukiwaniu włącznika, czując w sobie serię kolejnych, głębokich ruchów. W końcu zapaliłam lampkę i pożałowałam, że to zrobiłam w chwili w której zobaczyłam twarz Bloo, na której rozkwitł przerażający i jednocześnie ociekający satysfakcją uśmiech. Trzymał rączki na moich biodrach i wpatrywał się we mnie z rosnącym rozbawieniem. Jeśli potrzebowałam światła, by zobaczyć to, co czułam od paru chwil, to w tym momencie mogłam się przekonać, że to nie był sen. Dymał mnie na śpiocha! - Bloo! – wychrypiałam, niezdolna do uwolnienia swojej złości, chociaż umysł podpowiadał by w tej chwili to była najwłaściwsza rzecz, jaką należało zrobić. Niestety, nie mogłam trzeźwo myśleć. Ten kutas. Ten „wymyślony” dorodny kutas, który widziałam parę miesięcy temu w sali informatycznej… był we mnie! Bloo pchnął mocno a ja zaczęłam drżeć. Zagryzłam wargi nie wiedząc, co począć. Z jednej strony wiedziałam, że muszę go wywalić na zbity pysk, a z drugiej zamordowałabym go, gdyby skończył w tej chwili. - Podoba Ci się prezent świąteczny? – spytał, wbijając się mocno. I jeszcze mocniej, gdy nie uzyskał odpowiedzi – podoba? – spytał z naciskiem. - Taaak! – ...