1. Kochałam tego gnoja


    Data: 27.01.2022, Kategorie: małolat, starsza, aktorka, tabu, prawiczek, Autor: Antek Be

    ... ponownie i zbierałam twarz w swoje dłonie. Zwinięta w embrion, wybuchałam niepohamowanym, dziecięcym płaczem. Dławił mnie strach przed przyszłością.
    
    Z. zakończył ujęcie, wyraźnie zadowolony z efektu.
    
    - Nawet nie będzie potrzebny dubel – skomplementował.
    
    Nastąpiły gromkie owacje, po których na planie zapanował spory ruch. A.A. wdał się w pogawędkę z operatorem na temat kąta jaki tamten wybrał dla sfotografowania masakry. Z. przeglądał storyboardy w towarzystwie K.K. Pomrukiwali coś pod nosem we właściwym dla nich, konfidencjonalnym szyfrze.
    
    Charakteryzatorka zaczęła wycierać moją twarz i odklejać pęknięcie z policzka. Przy tym jedną ręką gładziła mnie po włosach i powtarzała „no już, no już dziecino...”, co z początku wydało mi się bardzo dziwne. Dopiero po chwili dotarło do mnie, że wciąż płaczę. Nie potrafiłam tego powstrzymać. Choć nie wyłam dziko, to jednak łzy nieustannie zbierały się w kącikach oczu i spływały na dygoczącą brodę. Zmobilizowałam w sobie resztki woli, zassałam głęboko powietrze i uciekłam szybko do łazienki, gdzie dałam kolejny upust swojej instynktownej rozpaczy.
    
    Najpierw zakradł się Z., potem K.K., a na koniec A.A. Wszystkich odprawiałam z kwitkiem, żądając, by „do cholery zostawiono mnie w spokoju”. Płakałam dalej, słysząc, jak za drzwiami filmowcy naradzają się ściszonymi głosikami. Reżyser uznał, że pewnie potrzebuję dłuższej przerwy, bo „scena była z gatunku tych emocjonalnie wyczerpujących”. Po chwili zrobiło się niesłychanie ...
    ... cicho. Ekipa wypadła pewnie przed dom, by zasiąść w cateringowym busie lub wypalić milion papierosów.
    
    Opanowałam się, choć wciąż drżałam na całym ciele. Byłam zaskoczona samą sobą, a zrazem zdjęta wstydem wobec okazanej słabości. Nie pamiętam kiedy ostatnio zdarzyło mi się płakać. Ostatnie łezki uroniłam chyba na pogrzebie mamy, ale one nie były szczere. Wycisnęłam je z oczu aktorską metodą. Zrobiłam to przez wzgląd na przyzwoitość. Nie chciałam przecież, aby którykolwiek z żałobników posądził mnie o brak ludzkich uczuć. Na wspomnienie swojej żałosnej i niegodziwej postawy, znów poczułam wzbierającą rozpacz.
    
    W tym właśnie momencie w łazience znalazł się Kuba. Podszedł do mnie niepewnymi, drobnymi kroczkami, a następnie usiadł naprzeciw, opierając plecy o wannę.
    
    - Nie płacz, proszę – Tę prostą komendę wypowiedział tak rozczulająco naiwnym, nieporadnym tonem, że aż miałam ochotę ponownie zapłakać. Ale tym razem ze śmiechu.
    
    Natychmiast przepełzłam po podłodze i wtuliłam się pod jego ramię.
    
    Leżeliśmy tak przez dłuższą chwilę. Czułam, jak z każdą kolejną minutą w moje ciało wstępuje upragniony, błogi spokój. Ustąpiło drżenie, spazmy oraz ten dziwny strach przed czymś nieznanym, co chyba zaczerpnęłam z filmowego skryptu. Było mi ciepło i bezpiecznie.
    
    Kuba położył rękę na moim kroczu, ale delikatnie ją oddelegowałam. Za to pocałowałam koniuszki jego palców, posyłając mu przy tym czułe, wdzięczne spojrzenie.
    
    Po skończonych zdjęciach ekipa szykowała się do kolejnego ...
«12...141516...26»