-
Kochałam tego gnoja
Data: 27.01.2022, Kategorie: małolat, starsza, aktorka, tabu, prawiczek, Autor: Antek Be
... festiwalu chlania. Klapserka nalegała, bym przyjęła zaproszenie na tę rozpustę. Naczelnym argumentem było hasło „zielonej nocy”, którym szafowała bez umiaru, aby podkreślić znaczenie nadchodzącego finału planu zdjęciowego. Sugerowała też, zresztą w niezbyt wyszukany sposób, że jej niedawna propozycja pozostaje aktualna. „Zdziwiłabym się, jak wiele do opowiedzenia miał jej język”. Przedostatni wieczór spędziłam w całości z Kubą. Choć nie odbyliśmy żadnej „poważnej rozmowy”, między nami powrócił dawny luz oraz najzwyklejsza radość z obcowania ze sobą. Może to i lepiej. Po prostu przeszliśmy nad tym naszym „małym epizodem” do porządku dziennego. Ponownie oddaliśmy się życiu, bez niepotrzebnego drążenia związanych z nim szczegółów i szczególików. Zjedliśmy porządną kolację w restauracji na obrzeżach rynku (czyli jak najdalej od hulanek reszty ekipy). W czasie posiłku wymienialiśmy się najbardziej zabawnymi doświadczeniami z planów filmowych. Choć Kuba był początkującym aktorem, miał do opowiedzenia zaskakująco dużo anegdot. Wspominał między innymi pracę z pijanym reżyserem na planie jakiegoś kretyńskiego serialu. Facet starał się udawać trzeźwego, rozpraszał uwagę ekipy nieustannym pohukiwaniem i perorowaniem. W końcu zrzygał się na samym środku hali, niszcząc przy okazji kluczowy dla sceny rekwizyt – wielki urodzinowy tort. Kuba streścił kilka innych, równie pogodnych historyjek, a potem niespodziewanie poprowadził rozmowę ku delikatnym, wręcz „wstydliwym ...
... kwestiom”. Z wypiekami na policzkach wyznał mi prawdę na temat początków jego kariery. Magdalena Cielecka, która objawiła mu się w sierocińcu jako swoiste deus ex machina, nie tylko ukierunkowała jego dążenia, ale i wytworzyła pewną bolesną ranę. Zakochał się w niej na zabój, choć nie była to miłość mężczyzny do kobiety. Marzył po prostu, by ta doskonała postać nie znikła nagle we własnym świecie i towarzyszyła mu znacznie dłużej, niż przez tę marną godzinę świątecznego wykładu. Chciał, by z każdym dniem oceniała postępy jego pracy, by pomagała mu, słuchała, doradzała. Wyobrażał sobie dumę, jaka ją rozpiera, gdy dostawał kolejny angaż do jakiegoś projektu. Sierota, poszukujący dublerki do roli matki, self-made-man, olśniewający wszystkich swoim naturalnym talentem, do tego piękna, łagodna aparycja, harmonizująca z ogromną wrażliwością, którą chłopiec nieporadnie próbował ukryć za maską wycofanej postawy. Niemal wszystko, co wiązało się z charakterem Kuby, miało w sobie tak potężną dawkę wzruszeń, że chyba żadna kobieta nie potrafiłaby przejść obok tego obojętnie. Ja nie potrafiłam. Zaraz po wyjściu z knajpy pocałowałam go w namiętny, głęboki sposób, na co momentalnie zareagował mocnym uściskiem ramion wokoło moich pleców. Przez jego spodnie wyczułam silną erekcję – zbyt potężną, by była wynikiem pocałunku. Najwyraźniej łaził z nią od dłuższego czasu, zachowując pokerowy wyraz twarzy. W planie mieliśmy jeszcze partyjkę bilarda oraz spacer po zamojskich suburbiach, jednak ...