1. Kochałam tego gnoja


    Data: 27.01.2022, Kategorie: małolat, starsza, aktorka, tabu, prawiczek, Autor: Antek Be

    ... momentalnie pobudzone emocje powiodły nas prosto do hotelu. Doskonale zdawałam sobie sprawę do czego niebawem dojdzie, ale starałam się o tym nie myśleć. Niczym owad, zahipnotyzowany zabójczym światłem lampy, brnęłam przed siebie, mamiona bezrozumną potrzebą. W trakcie tej wędrówki Kuba ściskał moją dłoń, a jej ciepło przyprawiało mnie o łagodne dreszcze. Oba owady pragnęły tego samego.
    
    Przeszliśmy przez lobby szybkim krokiem. Wciskałam nerwowo guzik od windy, bojąc się, że słodka bańka, w jakiej się znalazłam, może w każdej chwili pęknąć. Kuba ocierał się dyskretnie o moje udo, a ja poczułam gorącą kroplę, wyciekającą ze środka. Z kropelki błyskawicznie uleciało całe ciepło i gdy pełzła wzdłuż nogi pod zasłoną sukienki przejmowała mnie swym podniecającym chłodem.
    
    Kiedy rozsunęły się drzwi, byłam bliska triumfalnego okrzyku. Jakże się stropiłam na widok A.A., wysiadającego z windy w towarzystwie reżysera. Panowie obrzucili nas badawczym spojrzeniem (albo tylko ja odebrałam je jako badawcze), po czym zaprosili do wypicia „wieczornej herbatki” w hotelowym barze. Odmówiłam bez chwili wahania, a raptem sekundę później dotarło do mnie, że moje zachowanie mogło uchodzić za podejrzane. Kuba wpatrywał się w tym czasie w podłogę, z rękami schowanymi w kieszeniach. Wyglądaliśmy zapewne, jak jacyś nieporadni spiskowcy.
    
    - No dobrze, jedną herbatę, na dobranoc – potwierdziłam, z ciężkim sercem.
    
    A.A. wplątał nas w dyskusję na temat wczesnych dzieł Z., będącą bardziej kurtuazją ...
    ... okazywaną względem cenionego mistrza, niż szczerą potrzebą osiągnięcia intelektualnego meritum. Reżyser ucinał wszelkie komplementy, zręcznie wytwarzając wokół nich bezpieczną aurę ironii. „Tamto wcale nie było planowane”, „to z kolei wyszło niechcący”. Nudziłam się, a zarazem umierałam z niecierpliwości.
    
    Chciałam mieć to już za sobą, po to, by nareszcie... - i tutaj zacięłam się w swoich przemyśleniach. - Właściwie, co takiego? Czego oczekiwałam od młodego R.G.? Czy niestosowne zachowanie, jakiego planowałam się dopuścić, miało przyprawić mnie o coś niesłychanie dobrego? Czy nie było tak, że zwyczajnie ulegałam samolubnym impulsom, które w końcu zaprowadzą mnie do zadawania krzywdy niewinnemu chłopcu?
    
    Gdy w mojej głowie rozpętał się zamęt, Kuba po raz kolejny przyszedł z pomocą. Przesunął łydkę po mojej nodze, odnawiając całe niedawne napięcie. Jednocześnie nie odrywał wzroku od reżysera, gdakającego na temat wieloznaczności jakiejś „sceny z maryjką”. Dotyczyło to chyba jego poprzedniego filmu, choć nie miałam bladego pojęcia o co chodziło. W każdym razie bohater tamtego obrazu, odgrywany przez A.A., całował stopy owej maryjki po to, by chwilę potem, w nagłym przypływie szału, rozbijać figurkę na drzazgi.
    
    - Nie rozumiałem sceny, dopóki nie zobaczyłem całości, to znaczy szerszego kontekstu – stwierdzał A.A.
    
    - Mówiłem ci, że musisz mi ufać – odpowiadał Z., tonem człowieka zadowolonego ze swoich poczynań. – Aktorzy powinni ufać reżyserom, w przeciwnym razie nici z ...
«12...161718...26»