-
Bądź niegrzeczna (III)
Data: 19.04.2022, Kategorie: nieznajomy, flirt, kochanek, Autor: KAES
... - wyszeptałam. - Nic nie musisz. - Ale chcę. Co się dzieje z twoim bratem? - zapytałam z udawaną pewnością siebie w głosie. - Spodobałaś mu się. Nie powinienem ci tego mówić - oznajmił cierpko. Poczułam się jakbym dostała czymś ciężkim w tył głowy. Wpadłam w oko jego bratu? - Nie żartuj. Zachowuje się jakbym była tutaj intruzem... - wyszeptałam niepewnie opierając głowę o jego czoło. - Nie znasz go. Myślę też, że nawet nie chcesz poznać - powiedział tonem nie znoszącym sprzeciwu. Uniosłam głowę i dostrzegłam smutny uśmiech rozlewający się po jego twarzy. Nie wiedziałam o co mu chodzi. Po głowie krążyło mi tysiące pytań bez odpowiedzi. Gdzieś pod skórą czułam, że próba wyciągnięcia od niego czegokolwiek spełznie na niczym. - Z czasem pewnie wszystkiego się dowiesz. Teraz dokończ śniadanie a ja pójdę się przebrać. Muszę jechać do pracy - powiedział obcym głosem. Skąd ta zmiana nastroju? Wysunął się spomiędzy moich nóg i wyszedł. Zacisnęłam palce na blacie. Byłam zła, rozczarowana i miałam ochotę pobiec za nim, złapać za rękę i wszystko z niego wydusić. Byłam jednak pewna, że nic mi nie powie. Rozejrzałam się po kuchni. Co ja właściwie o nim wiem? Z pewnością nie tyle, ile bym chciała. Opuściłam stopy na zimne płytki i na powrót usadowiłam na krześle. Dolałam sobie kawy, którą natychmiast wypiłam. Czarna, gorzka i zimna. Ble. Spędziłam kolejnych kilka minut na gapieniu się w okno. Słysząc kroki na korytarzu, obróciłam się na krześle w stronę ...
... wejścia do kuchni. Radek wszedł do środka z opuszczoną głową zajęty poprawianiem krawata. Nerwowo przełknęłam ślinę czując jak mięśnie podbrzusza niebezpiecznie się zaciskają. Czarny garnitur, biała koszula i cienki, czarny krawat. Tyle wystarczyło, bym zwariowała. Na jego punkcie. - Coś nie tak? - zapytał dopinając guziki w marynarce. Patrzył na mnie tak, jakby nie wiedział jak dobrze wygląda. Choć dobrze to za małe słowo. - Nie, nic. Jedziesz do kancelarii? - wydusiłam z siebie po kilku długich sekundach milczenia, starając się nie patrzeć mu w oczy. - Tak. Mam przed sobą ciężki dzień. Wiesz, że wolałbym zostać z tobą? - zapytał ściągając mój wzrok na siebie. Posłał mi wilczy uśmiech. Drań! Robił to specjalnie. Wolnym krokiem podszedł do mnie i sięgnął po swoją filiżankę, pociągnął spory łyk kawy i natychmiast się skrzywił. - Nie cierpię zimnej kawy - powiedział z niesmakiem. Wybuchnęłam perlistym śmiechem. - Żałuj że nie możesz zobaczyć swojej skrzywionej miny - wydusiłam z siebie wciąż zanosząc się śmiechem. - Wyglądasz jakbyś połknął pająka. - A próbowałaś jej? - Tak. - I smakowała ci? - Nie. - Zadziorna jesteś - powiedział z podziwem i złapał opuszkami palców pukiel moich włosów. Delikatnie obracał go w dłoni uważnie mi się przyglądając. - A ty uparty - odpowiedziałam kąśliwie. - Nawet nie wiesz jak bardzo - odparł dwuznacznym tonem. Wstrzymałam oddech. Stał przy mnie w tym swoim nieskazitelnym garniturze, mierząc mnie wzrokiem. A ja? ...