Mea Culpa
Data: 24.04.2022,
Kategorie:
rozstania i powroty,
stara miłość nie rdzewieje,
Zdrada
wspomnienia,
uczucia,
Autor: XXX_Lord
... partner potrzebował cię do bycia flagą? – Spojrzał na nią, niewiele rozumiejąc. – Może źle się wyraziłam, nieprecyzyjnie. – Szukała w głowie określenia. – Może nie flagą, a lalką na wystawie. Kimś, kto jest potrzebny, żeby upiększać drugą osobę, ale tak naprawdę odgrywa rolę figuranta w związku, bo wszelkie decyzje podejmuje partner, mimo pozornego konsultowania z tobą wszelkich kwestii. Wiesz, na zasadzie, że na przykład kupujecie wspólne samochód i robicie listę modeli, które wam się podobają, ale twoje propozycje są zawsze gorsze i zawsze znajdzie się jakaś wada, która spowoduje, że samochody przez niego zaproponowane okazują się idealne, a twoje nie? – Patrzył na nią bez słowa, ale w jego wzroku widniało zrozumienie, co ośmieliło ją do dalszych zwierzeń. – Albo siedzisz z chorym dzieckiem w domu, a twoja żona wraca pijana ze spotkania z koleżankami z pracy, będąc w takim stanie, że przewraca się na podłogę w przedpokoju. – Widziała jego zaciskające się pięści, ale nie reagowała i kontynuowała. – Albo ignoruje twoją opinię na temat ubezpieczenia mieszkania, bo co tam baba może wiedzieć, przecież one się na niczym nie znają. – Łza spłynęła po jej policzku. – Co za kutas – szepnęła. – Przepraszam, muszę wyjść do łazienki. – Wstała i chwiejnym krokiem ruszyła w kierunku toalet.
Nie było jej kilka minut, przez ten czas na scenie zdążyła się rozłożyć przygotowująca wcześniej instrumenty kapela i zaczęła grać jakieś wolne utwory, których nie potrafił rozpoznać. Kilka par, ...
... siedzących przy stolikach obok ruszyło do tańca. Obserwował ich bez większego zainteresowania, oczekując na powrót Weroniki.
– Chodź. – Wstał i chwycił za jej dłoń. Dotyk jego ręki był dla niej niczym porażenie pioruna.
– Co robisz? – spytała drżącym głosem, ale karnie podążyła za nim.
– Zamierzam z tobą zatańczyć. – Zatrzymał się i stanął w odpowiedniej pozycji. Bez słowa wtuliła się w niego i oparła głowę na jego ramieniu, podążając za jego krokiem.
– Znowu czuję się, jak kilkanaście lat temu. – Podniosła głowę z jego ramienia i spojrzała mu w oczy. Czuła rozlewające się po całym ciele ciepło i coraz mocniejsze pulsowanie „tam”, a punkty jej oporu słabły, tak jak słabła desperacka obrona w Troi przed grecką nawałnicą. Co prawda on nie wprowadził do środka konia trojańskiego (jakkolwiek dwuznacznie to brzmiało), ale nie wątpiła, że ma jeszcze co najmniej kilka asów w rękawie.
– I jak ci z tym jest? – Uniósł prawą rękę z jej biodra (musiała przyznać, że był grzeczny i nie pozwalał sobie na nietaktowne czy nieodpowiednie zachowania) i nieśmiało dotknął jej policzka.
– Fantastycznie – jęknęła cicho, czując, jak błyskawicznie robi się mokra. Nie musiał wprowadzać konia, wystarczyło jego spojrzenie – ale bardzo się boję. Cholernie.
– Kochasz mnie? – zapytał wprost, bez ogródek. Przed spotkaniem założył sobie, że zada to pytanie i jeśli usłyszy odpowiedź negatywną lub Weronika zawaha się, zostawi ją w spokoju.
– Kocham cię.
Choć oczekiwał takiej odpowiedzi, ...