1. (Nie)dola autora (II)


    Data: 04.06.2022, Kategorie: fellatio, intryga, Autor: Pavo

    ... I uderzyło niespodziewanie, po jakimś miesiącu od naszego pierwszego spotkania. I znów w momencie, w którym tego potrzebowałem. Jakkolwiek bowiem pisanie szło mi dobrze, tak trochę skończyły mi się oryginalne pomysły na pociągnięcie fabuły. I pomysł spadł niczym manna z nieba.
    
    Pewnego dnia, po wyjściu mojej blond kochanki, jeszcze zanim zdążyłem na dobre usiąść do komputera, rozległo się pukanie do drzwi. Zastanawiając się, czy może to Ania zostawiła coś w domu, poszedłem otworzyć, w żaden sposób nie przeczuwając tego co miało nastąpić.
    
    W drzwiach stał jakiś facet. Nie wyróżniał się niczym szczególnym, nie obróciłbym się za nim na ulicy. Ubrany normalnie, w dżinsy i koszulę, średniego wzrostu, miał gęste czarne włosy i kilkudniowy zarost.
    
    Nie mogłem jedynie dostrzec koloru jego oczu, bo skrył je za okularami przeciwsłonecznymi. Nie zwróciłem uwagi na to, że nie zdjął ich pomimo wejścia do budynku; zrzuciłem to na karb jakiejś idiotycznej mody, wedle której okulary nosi się zawsze i wszędzie.
    
    - Moje nazwisko Kowalski, czy mogę wejść? – spytał, ni z gruszki ni z pietruszki.
    
    - Nie! – odparłem, niezmiernie zaskoczony. Co to za moda, by nieznajomy pchał się z butami do domu?!
    
    - A zna pan Annę Kowalską? – spytał.
    
    - A co to pana obchodzi? Kim pan w ogóle jest?! – odrzekłem mocno zirytowany. Oczywiście, że znałem Annę Kowalską. Moja Ania. Ta sama, która przed paroma minutami przekroczyła ten próg, wychodząc z domu. Nie widziałem jednak powodu, by dzielić się ...
    ... tą informacją z jakimś nieznajomym typkiem.
    
    - A zbieżność nazwisk nic panu nie mówi?
    
    - Jaka zbieżność... – urwałem w pół zdania. Kowalski i Kowalska. Przypadek? Nie sądzę. W tym kraju żyją setki tysięcy Kowalskich, ale gdyby to był przypadek, facet, kimkolwiek by nie był, nie przychodziłby do mnie. Mógł być albo nadopiekuńczym bratem, stojącym na straży czystości siostry, albo...
    
    Rzuciłem ukradkowe spojrzenie na jego ręce. Na jednym z palców znajdowała się obrączka...
    
    - To jak, mogę wejść? Czy chce pan mieć paparazzich na karku?
    
    Nie wiem skąd przyszła mu do głowy ta groźba, ale trafił w sedno. Ustąpiłem na bok i przepuściłem go do środka.
    
    Znalazłszy się w przedpokoju, zaczął rozglądać się z zainteresowaniem. To u nich rodzinne, czy jak? Badał przez chwilę ściany i sufit jakby znalazł się w jakimś pałacu, po czym odezwał się znowu:
    
    - Jak się pan zapewne domyśla, jestem mężem Anny.
    
    - Ach tak? – odrzekłem, czekając na rozwój sytuacji.
    
    - Ach tak. I mam dla pana dwie wiadomości.
    
    - Może zacznijmy od złej.
    
    - Obie są złe.
    
    Milczałem.
    
    - Właściwie jedna z nich to komunikat. Od pana zależy, jak go pan zinterpretuje.
    
    - Zamieniam się w słuch – burknąłem. Ale nie musiałem słuchać za wiele.
    
    Kowalski wykonał bowiem szybki ruch ręką, po czym poczułem na policzku dłoń ułożoną w pięść. Uderzenie nie było bardzo silne, ale niespodziewane, co sprawiło że straciłem równowagę i upadłem z impetem na podłogę. Leżałem tak przez chwilę, ale podniosłem się ...
«12...789...12»