1. Panna w ogóle


    Data: 16.06.2022, Kategorie: podróż, nieznajomy, alkohol, marzenia, Autor: Tamara

    ... wtopa! Szybko zakładam nogę na nogę i dla pewności zakrywam się skórą.
    
    – A tak w ogóle to przepraszam. To moja wina. Nie powinnam czytać tych bzdur.
    
    Robi minę winnej, ale oczy jej błyszczą niebezpiecznie. Zboczona, czy co?
    
    Pociąg zatrzymał się na peronie. Zegar dworcowy pokazuje godzinę dwunastą w nocy.
    
    Zastanawiam się, czy nie udać, że to moja stacja i zmienić wagon. Jakoś nie mam ochoty dalej z nią jechać. No racja. Powiedziałem jej, że jadę do Zakopanego. Kicha. A może jednak pieprzyć to, zebrać mandżur i się ewakuować?
    
    – Myślisz Jureczku, że możemy sobie pozwolić na jeszcze jeden sznaps?
    
    Nie czekając na moją odpowiedź, stawia swój zestaw na stoliczku.
    
    Babsko robi ze mną, co chce. Mija mi ochota na wypad i zacieram myśl o sterczącym przed chwilą penisie w moich spodniach.
    
    Wypijamy po jednym maluszku. Już nie jest taki ostry jak ten pierwszy, ale ma moc, którą już czuję w głowie.
    
    Pociąg ruszył. Butelka wypita do połowy znowu ginie w czarnej torbie. Już nie zwracam na to uwagi. Przywykłem. Zamykam oczy i udaję zmęczenie. Nie mam zamiaru słuchać jej dalszych wywodów na temat waginy i penisa.
    
    – A tak w ogóle Jureczku, to musisz wiedzieć, że jestem nauczycielką w szkole zawodowej.
    
    – Tak? – odpowiadam, nie ukrywając znudzenia.
    
    – Uczę materiałoznawstwa w budowlance.
    
    Czy ona się w końcu zamknie? Nie ma dość gadania w klasie? Przecież wcale jej nie słucham.
    
    – A ty jaką szkołę skończyłeś, Jureczku?
    
    Odpowiadam machinalnie, że ...
    ... budowlankę.
    
    – A to ci dopiero zbieg okoliczności.
    
    Mam dość! Zabieram fajki i idę do kibla. Spoglądam w kolejne przedziały. Dziadkowie posnęli i tylko w jednym ktoś ślęczy nad książką. Zamykam się w małym WC i zapalam fajkę. Zaciągam się i próbuje się uspokoić. Babsko ewidentnie nie kuma, że nie chcę jej w przedziale. Wpieprza się z gadką i nawet jej nie przeszkadza, że nie odpowiadam. Gada i gada, jakby za to pieniądze dostawała.
    
    Wypalam trzy szlugi i decyduję się powrócić do przedziału. Gdzieś tam w głowie kołacze się nadzieja, że zmyła się szukając innego frajera do gadki. Nic z tego. Wyciągnęła się na fotelu, podkurczyła nogi i przykryła płaszczem. Przez ułamek sekundy cieszę się, że śpi, ale nie.
    
    – Oj Jureczku, nie ładnie tak zostawiać damę bez towarzystwa. Nie ładnie. – Patrzy na mnie z miną skrzywdzonego dziecka. – A tak w ogóle to proszę, abyś mnie zbudził za Krakowem. – Uśmiecha się i kładzie głowę, zakrywając się po szyję długim płaszczem.
    
    Co za ulga! Babsko w końcu uśnie i będę mógł spokojnie wypić resztę browców!
    
    Dla pewności gaszę główne światło, zostawiając tylko te słabsze. Zapada przyjemny półmrok.
    
    – Oj dziękuję ci Jureczku, jesteś kochany – szepcze spod pukli włosów zakrywających jej twarz.
    
    Mam ochotę wywlec ją za kudły na korytarz, gdy tylko zaśnie. Przez chwilę wyobrażam sobie, jak śpi na korytarzu, a ludzie przechodzą nad nią.
    
    Z uśmiechem sięgam do plecaka, gdzie czeka na mnie piwo. Otwieram je powoli i cicho, by nie zbudzić smoka. Jest ...
«12...456...9»