-
"Czlowiek", akt 4: "Chlopcy" (2/4)
Data: 22.09.2022, Kategorie: Inne, Autor: Michalina Korcz
... wieku, którzy czatowali przy jej ciele jak dobermany. Wychudzeni i niscy.- Zbadaj go. - powiedział Negan, wskazując mnie lekarzowi - Dość mocno oberwał, a te siniaki nie wyglądają dobrze. - mężczyzna kiwnął głową, a sam ciemnoskóry podszedł do kobiety- Chorujesz na coś? - zapytał lekarz przyglądając mi się uważnie i podchodząc- Strasznie boli mnie pięść ostatnio... - powiedziałem, zaciskając ją i unosząc - I mam dziwne przykurcze w łokciu, o takie. - wylądowała z pełnym pędem w jego twarzy, a lekarz obalił się na plecy – Ojej, a te w kolanie to jeszcze gorsze... - przywaliłem gołą piętą w podbrzusze na pół znokautowanego doktorka- Co to za dzikie zwierze? - zapytała tamta, obserwując mnie - Najpierw bije, potem pyta?- Nie, w przypadku kobiet najpierw się rucha, a potem porzuca. - odparłem, rozcierając rękę - Jeszcze jakieś głupie pomysł, mój panie?- Myślałem, że przyda Ci się badanie, bo wyglądasz źle... - powiedział Negan, drapiąc się po tyle ogolonej głowy - Wystarczyło powiedzieć, że nie chcesz.- Minus jedna komórka. - odparłem, po czym usiadłem na blacie - Dei wystarczająco się troszczy o moje zdrowie. Tracisz swój cenny czas, mój panie.- Andre jest naszą krawcową. - wskazał mi kobietę, a ona kiwnęła głową - Szyje głównie skórzane i lateksowe stroje na specjalne zapotrzebowanie, ale... Myślę, że przyda Ci się porządny garnitur i pewnie dawno nie byłeś u fryzjera.- A nie możesz mi dać po prostu różowych stringów, króliczych uszek i kazać mówić piskliwym głosikiem? - ...
... zapytałem, obserwując ją- Chce, żebyś nosił garnitur i dał się ostrzyc. - powtórzył Negan, a ja kiwnąłem głową i po chwili stanąłem na ciele oguszonego doktorka z znudzeniem, a psy-chłopcy zaczęli mnie mierzyć z metrem krawieckim, podskakując co rusz i notując na kartkach i dyskutując coś szybko - Kiedy zobaczyłem Cię na koniec czerwca w willi ojca, dawałeś znacznie lepsze wrażenie niż teraz.- Nie na co dzień łażę w koszuli i kamizelce. - odparłem z obojętnością pozwalając dalej się mierzyć – Już Ci mówiłem, jestem dzieckiem blokowiska, nie bogatego domu na odludziu. Kiedy wysiądę z auta, które odwiezie mnie na dworzec, wszystko co zyskałem zostanie tutaj.- A gdybyś mógł mieć jakąś stałą pamiątkę? - zastanowił się – Coś, co mógłbyś zabrać? Nie, nie koniecznie pieniądze czy jakieś bogactwo…- Z radością zabrałbym Deirdre. - odpowiedziałem, kiedy jeden z dzieciaków przysunął mi miarę do nogi – Jednak co? „Dei, to mój pokój, będziemy spali na sobie, bo łóżko jest za wąskie na dwie osoby, w łazience jest boiler do wody na gaz, wieczorami chodzę na kebaba albo robię inne normalne rzeczy”. Nie bierzesz Królowej do glinianki z strzechą na dachu. „Tato, to jest moja ukochana, poznaliśmy się na wakacjach, może się nigdy nie rozstaniemy, z chęcią założę na jej palec obrączkę, a potem żył z nią póki śmierć nas nie rozłączy.” A jeśli po drodze się posypią nasze uczucia? Jeśli to, co jej zaoferuje będzie niewystarczające? Gdzie wróci? Dlatego poprosiłem Anitę i Julię, by się nią zajęły, kiedy ...