1. Wakacje z Gosią (2016)


    Data: 30.09.2022, Kategorie: delikatnie, wspomnienia, wakacje, Autor: darjim

    ... całym świecie.
    
    Źródełko Gośki tryskało, jak szalone.
    
    Nie chciałem uronić ani jednej kropli. To było, jak ambrozja, która daje nieśmiertelność.
    
    Gośka dochodziła do finału. Czułem to.
    
    Wbiła w moje przedramiona swe paznokcie, aż do krwi. Bolało, ale to przecież nic. Obojgu było nam wspaniale, cudownie, bajecznie, nieziemsko, ekstatycznie, zajebiście...
    
    ZAJEBIŚCIE!!!
    
    Otworzyłem oczy. Mój sen nie trwał zbyt długo. Spojrzałem na leżącą obok Gosię.
    
    A więc to nie był sen...
    
    Nie, no... Mówcie co chcecie, ale to cudownie zasnąć i obudzić się u boku kochanej kobiety. Tak, jak ja zasnąłem i obudziłem się rano w ramionach Gosiaczka. Dawno, naprawdę dawno tak wspaniale się nie czułem.
    
    Jak to było z Alą, to dawno już zapomniałem. Potem w międzyczasie trafiła się taka lub inna przygoda, ale nigdy nie przerodziła się ona w coś stałego. Były kobiety na trochę, na dłużej, pojawiały się i znikały nie zostawiając praktycznie po sobie żadnych śladów. Z przygodnymi znajomościami tak zwykle bywa.
    
    A to, co przeżywałem teraz, to była całkiem inna bajka.
    
    Już myślałem, że całkowicie zapomniałem jakie to wspaniałe uczucie...
    
    Jak wspaniale jest czuć jej ciepło i oddech. Patrzeć jak Ona śpi a samemu nie móc usnąć w przekonaniu, że jest się jedynym Strażnikiem spokojnych, lekkich i bajecznie kolorowych sennych wizji. Cudownie się czułem, gdy tak patrzyłem na sen Gośki. Wiedziałem, że czuje się bezpieczna. Ja sam czułem jej ufność i całkowite oddanie. Czułem jej bliskość ...
    ... i to nie tylko fizyczną.
    
    Ogarnęło mnie naprawdę cudowne uczucie, gdy patrzyłem jak jej piersi poruszają się w równomiernym oddechu.
    
    Dotknąłem ich lekko. Musnąłem delikatnie ustami tak, aby nie zakłócić jej spokojnego snu. Przyłożyłem policzek i wsłuchiwałem się w bicie serca Gośki.
    
    Czułem się taki spełniony. Czułem, że jestem facetem przez duże F. Nie tylko, jako samiec, ale oddany partner.
    
    Wreszcie poczułem, że wszystko jest na swoim miejscu. Poczułem, że wreszcie jest tak, jak powinno być od zawsze i na zawsze. Czułem, że znalazłem to, czego szukałem.
    
    I tak sobie jeszcze pomyślałem, że tym razem nie dam ciała. Nie odpuszczę, nie przestanę, nie zaniecham.
    
    Nawet sama Gośka, choćby bardzo chciała, to nie pozbędzie się mnie zbyt łatwo. Ze mną nie wygra. Nie wpuści mnie drzwiami, to wejdę oknem. Przegoni mnie na cztery wiatry, a ja wrócę jak bumerang.
    
    Nie wypuszczę jej ze swych rąk. Będę zawsze obok. Będę stale. Będę ciągle.
    
    Gdy otworzy oczy - będę. Będę obok w każdej chwili. W każdym momencie. Jak cień będę podążał za nią. Zawsze. Każdego dnia i nocy. Do znudzenia.
    
    Taki to poeta się ze mnie zrobił, kurde....
    
    Gosia obudziła się. Przeciągnęła. Spojrzała na mnie.
    
    - Dzień dobry odezwałem się z fotela
    
    - Dzień dobry. Ty nigdy nie śpisz? - spytała
    
    - Przy tobie? - zdziwiłem się przesadnie – toż to by była hańba i wstyd
    
    - Wstyd i hańba – zgodziła się – weź mi papierosa i chodź do mnie
    
    Mówiąc to poklepała kanapę.
    
    Zapaliliśmy w łóżku.
    
    - ...
«12...678...11»