1. Przygoda w górach


    Data: 21.10.2022, Kategorie: przygoda, wycieczka, Autor: jake

    ... wszedłem do pokoju Oli. Właśnie próbowała rozkręcić krótkofalówkę scyzorykiem, gdy rzuciłem na jej łóżko wszystkie gazety.
    
    - To dla ciebie.
    
    - Odbiło ci?
    
    - Skoro nie lubisz facetów to pomyślałem, że to powinno ci się spodobać. Same ładne babki.
    
    - Jak śmiesz! – wstała szykując się do ciosu. Z łatwością go odbiłem spodziewając się go od samego początku. Ola upadła siadając pod ścianą. Szybko zwinęła do siebie nogi i ukryła dłonie.
    
    - Nie wiem kim on był, co zrobił lub czy zginął. Wiem, że go nie ma i już nie wróci – powiedziałem patrząc na nią z góry twardym i dobitnym głosem.
    
    Zaczęła cicho szlochać.
    
    - Czemu mi to robisz? – spytała i schowała głowę kładąc ją na kolanach.
    
    Ostrożnie się do niej zbliżyłem, lekko objąłem ramieniem i powiedziałem delikatnie
    
    - Bo od samego początku cholernie mi na tobie zależy i nie wiem już co mam robić.
    
    Minęła krótka chwila, gdy Ola już ochłonęła.
    
    - Od początku? Powiedziałam żebyście w górach trzymali fiuty w spodniach, bo wam odmarzną i odpadną.
    
    - Tak. To było piękne.
    
    Zaśmialiśmy się, a ja nieśmiało zbliżyłem usta do jej czoła.
    
    - Janek, prawie mnie nie znasz, ani ja ciebie – mój ulubiony argument.
    
    - A kiedy możesz powiedzieć, że już kogoś znasz? Po roku? Czy po roku nikt nie może cię już zaskoczyć?
    
    - Ja się po prostu boję. Nie chcę byś się okazał jednym z tych, co to chcą się spotkać z dziewczyną tylko po to by ją przelecieć i sobie pójść.
    
    - Jeśli dasz mi szansę pokażę ci, że tak się nie ...
    ... stanie.
    
    - Ale jeśli...
    
    - Słuchaj, naprawdę było mi ciężko. I nie wierzę by ktokolwiek kto chciałby cię dla jednego razu jeszcze się nie poddał.
    
    - Nie zostawisz mnie?
    
    - Nie mam dokąd pójść. I to nie tylko przez śnieżycę.
    
    Oboje zbliżyliśmy do siebie swoje usta. Ten pocałunek nie mógł się równać z żadnym innym. To jak wiele dla niego musiałem znieść dopełniało jeszcze jego smak.
    
    Jeszcze tego wieczora znalazłem pudełko zapałek koło kominka. Nic nie mówiąc zebrałem drewno zebrane z boku schroniska i rozpaliłem w kominku. Ostrożnie zakradłem się za Olą gdy otwierała puszkę herbaty i dłońmi zasłoniłem jej oczy.
    
    - Janek, co ty...
    
    - Ciii... Choć do salonu coś ci pokarzę – zaprowadziłem ją na tyle daleko od kominka by nie domyśliła się niczego po cieple i trzaskach.
    
    - Och! Udało ci się – nie spodziewałem się po niej takiej spontaniczności. Rzuciła mi się na szyję i chciała ucałować – poczekaj zaraz wrócę.
    
    O co jej może chodzić?
    
    Wróciła z dwiema butelkami wina i dwoma kieliszkami, przez ramię miała przerzuconą kołdrę. Położyliśmy się na dywanie przed kominkiem. Sącząc powoli wino opowiadaliśmy sobie swoje historie i przeżycia. Gdy skończyła się pierwsza butelka Ola opadła nagle na moje ramię.
    
    - Wiesz, ja nie piję za często.
    
    - Mnie też się nie zdarza – odparłem.
    
    Znów wyciągnęła głowę do moich ust. Odwzajemniłem pocałunek. Powoli w szale namiętności chwyciła za swoją bluzę i ściągnęła razem z koszulką i bluzką.
    
    - To nie w porządku – powiedziała.
    
    - Co ...
«12...4567»