-
Nigdy nie schodź ze szlaku (II)
Data: 08.11.2022, Kategorie: nieznajomy, namiot, góry, Klasycznie, Autor: PannaNikt
... do siebie, by lizać sutki. Były cudowne, sprężyste i jędrne. Ania coraz mocniej się wierciła, ocierając o wybrzuszenie. Nagle wyswobodziła się z mojego uścisku i wyprostowała. Jej ręka powędrowała wprost do bokserek, a zwinne palce wślizgnęły się pod gumkę. Delikatnie badała powierzchnię penisa, bawiła się skórką. Kciukiem przesuwała od nasady aż do czubka. Było to niesamowicie rozluźniające. Miałem wrażenie, że zaraz rozleję się po podłodze. Potem zaczęła drażnić wędzidełko. Nie chciałem być dłużny, więc sięgnąłem między jej nogi, gładząc elastyczny materiał legginsów. W pewnym momencie ruchy naszych dłoni się zsynchronizowały. Czułem, że jeszcze chwila i skończę. Doprowadzała mnie do szaleństwa. Jakby to wyczuła, bo nagle się zatrzymała. Walka z bielizną zajęła nam kilka chwil, ale w końcu obydwoje byliśmy nadzy. Nagle dopadły mnie wątpliwości: - Ania, nie mam gumek - zrobiło mi się strasznie żal. - Biorę pigułki - wyszeptała. Pomimo alkoholu i napalenia, naszła mnie nagle myśl, że przecież od ponad roku jest sama. Muszę przyznać, że była niesamowita w odczytywaniu cudzych myśli i uczuć, bo od razu wyłapała moją niepewność. - Zażywam tabletki, ze względu na problemy z hormonami - długo nie musiała mnie przekonywać. Wróciła do pieszczot i wyszeptała: - Duży jesteś - byłbym hipokrytą gdybym zaprzeczył. Nie mam może gadanego, jestem introwertykiem, ale jeśli chodzi o te sprawy to nie poskąpiono mi rozmiaru. Ania niespeszona wielkością pewnie chwyciła moją ...
... męskość, lekko się uniosła i zaczęła niespiesznie obniżać. Szło to wolno, bo była bardzo, bardzo ciasna. Bałem się, że może czuć ból. Delikatnie sięgnąłem do łechtaczki, a druga ręką masowałem twardy sutek. W końcu z jękiem dobiła do końca. Chciałem ją poczuć bliżej, więc przyciągnąłem do siebie. Musiała się nabić jeszcze mocniej, bo głośno krzyknęła. - Wszystko ok? - zmartwiłem się. - Jeszcze nigdy nikogo nie czułam tak intensywnie - wyszeptała gryząc mnie w szyję. Puściłem ją, a ona wyprostowała się i niespiesznie zaczęła poruszać w górę i dół. Powoli spokojne tempo przerodziło się w galop. Wychodziłem jej na przeciw ruchem bioder. Była coraz bardziej mokra i rozogniony. Czułem że finisz jest bliski, więc jednym sprawnym ruchem położyłem ją pod sobą. Teraz to ja nadawałem tempo. Pilnowałem się by ją nie przygnieść, ale rżnąłem ostro. Dostosowywała się ruchem całego ciała i wbijała paznokcie w plecy. Chciałem to jeszcze przeciągnąć, ale nie dałem rady, długi post zrobił swoje. Padłem na jej spocone ciało zmęczony, a jednocześnie totalnie zrelaksowany. Poczułem, że delikatnie głaska mnie po głowie. Miałem wrażenie, że zabrakło jej kilku chwil. Normalnie nie odważyłbym się zapytać wprost, ale przy Ani czułem się dziwnie swobodny. - Nie zdarzyłaś dojść prawda? - spytałem po prostu. - Troszkę mi brakło - odpowiedziała bez wahania. - Coś na to zaraz poradzimy - obiecałem i nie kłamałem. Położyłem ją na plecach i przytuliłem się do jej boku. Jedną ręką masowałem piersi, ...