-
Nigdy nie schodź ze szlaku (II)
Data: 08.11.2022, Kategorie: nieznajomy, namiot, góry, Klasycznie, Autor: PannaNikt
... cukrową. - Pachniesz jak trzynastolatka... - wyrwało mi się bez sensu. Ania dostała ataku śmiechu. - Ty pedofilu - odwróciła się do mnie i chichrała w moje ramie. Czułem drobne ciało przytulone do mojego boku. Nie wytrzymałem i zacząłem ją całować. Na początku znieruchomiała ze zdziwienia, ale po chwili zaczęła reagować z pasją. Dlatego też nie rozumiałem czemu ni stąd ni zowąd parsknęła śmiechem. - Co się stało - spytałem zdezorientowany. - Mam straszne łaskotki - wykrztusiła. - I...? - nie bardzo rozumiałem. - Jeszcze nigdy nie całowałam się z facetem z brodą - no to wbiła mi klina. - Zawsze musi być ten pierwszy raz - odpowiedziałem i z premedytacją zacząłem się o nią ocierać zarostem. Dotykałem twarzy, uszu, szyi, ramion, jednocześnie ją całując. Ania zwijała się ze śmiechu. Próbowała mnie odpychać, ale nie miała żadnych szans. Jedną dłonią trzymałem obydwie ręce w żelaznym uścisku. Jej bezsilność była cholernie podniecająca. W końcu odpuściłem, leżała zdyszana. - Strasznie jesteś ciężki - stwierdziła. Zabrzmiało to jak wyzwanie, więc błyskawicznie przeniosłem się na górę. Podparłem się na łokciach, bo miałem wrażenie, że w innym przypadku ją zmiażdżę. - Wydaje ci się - powiedziałem i dmuchnąłem jej zaczepnie w nos. Wyciągnęła ręce i położyła na mojej piersi. Widziałem, że ciężko oddycha, ale nie mogłem się powstrzymać żeby jeszcze trochę jej nie podokuczać. Uniosła głowę i lekko ugryzła mnie w dolną wargę. Ta zniewaga krwi wymaga! Pochyliłem ...
... się i przyszpiliłem do ziemi tym razem całym ciężarem. Całowałem mocno i z pasją. W pewnym momencie zacząłem kąsać jej usta. Jeśli miałem jakieś obawy, czy to co robię zyskuje aprobatę, jej język, który poczynał sobie coraz śmielej był najlepszą odpowiedzią. Jakkolwiek podobno podduszanie potęguje doznania, nie chciałem żeby Ania padła zemdlona. Jednym sprawnym ruchem zmieniłem ustawienie i teraz to ona była na górze. Ciężko dysząc, wolniutko się podniosła i usiadła, obejmując moje biodra nogami. - Potrafisz zmęczyć kobietę - stwierdziła z uśmiechem. - Nawet nie zacząłem cię jeszcze męczyć - odparowałem. - To może teraz ja zajmę się tobą...? - zabrzmiało to trochę jak groźbą. Leciutko się pochyliła i zaczęła ugniatać dłońmi moją klatkę piersiową jak kot szykujący się do spania. Jednocześnie ocierała się o mnie pupą. Miałem wrażenie, że mój penis zaraz wyskoczy z bokserek. Ona też to chyba czuła, bo przesunęła się do przodu by móc sięgnąć do mojej erekcji. Gładziła ją delikatnie przez cieniutki materiał. Kiedy dotykał mnie tam ktoś inny niż ja sam? Na chwilę przerwała i pocałowała mnie namiętnie w usta. Wykorzystałem ten moment by podnieś podkoszulek do góry, pomogła mi go całkowicie zdjąć. Pomimo, iż w namiocie było ciemno widziałem zarys białych półkul. Były małe, okrągłe i sterczące jak piersi nastolatki. Wyciągnąłem ręce i zamknąłem je w uchwycie. Ania mruknęła i wygięła się do tyłu poddając mojemu dotykowi. Ugniatanie przestało mi wystarczać więc przyciągnąłem ją ...