1. M jak Marlowe


    Data: 05.02.2023, Kategorie: bez tagów, Autor: starski

    ... powędrowało w dół i uderzył zbawienny podmuch.
    
    Wszystko co mijali rzucało już długi, równoległy do torów cień. Wsie i miasteczka, skąpane w miodowym świetle przemykały i niknęły za krawędzią okna. Zatrzymywali się rzadko. Konduktor nie pojawiał się już od dłuższego czasu. Nikt chyba zresztą nie miał ani ochoty ani siły by żalić się lub ubliżać. Nadchodził wieczór, wszyscy przeżyli i odpoczywali we własnych, mniej więcej, przedziałach. Po zamkniętych powiekach detektywa przesunął się ostatni promień dnia i zgasł na nieogolonym policzku.
    
    Przez stukot pędzących kół i wizg powietrza nie przedziera się żaden inny dźwięk. Spod rzęs patrzy, jak kobieta przygląda mu się uważnie, sprawdza, więc pozostaje nieruchomy. Wreszcie, ona rozchyla uda i dłonią, delikatnie, gładzi się po zakrytym wilgotną bielizną wzgórku. Wsuwa palce pod krawędzie materiału i lekko unosi. Suwa nimi w górę i w dół, wpuszczając chłodne powietrze. Na jej twarzy widzi coś więcej niż ulgę. Mówi mu o tym przygryziona podświadomie warga. Patrzy na niego nieruchoma. Zamiera, ale przyjemność jest silniejsza od obawy i wygrywa. Wsuwa obie dłonie pod spód, ostrożna jak złodziej.
    
    Rozchyla usta w głębokim oddechu. Patrzy w jego stronę, czujna i gotowa do ucieczki. Nie ucieka, dotyka. Białe majtki wybrzuszają się i unoszą. Długie palce poruszają się pod nimi jak leniwa fala. Mocne uda rozchylają się jeszcze bardziej, a biodra, delikatnie, niemal niezauważalnie, wędrują w górę.
    
    Mężczyzna porusza się przez sen. ...
    ... Czyżby się myliła? Nie. Jego oczy pozostają zamknięte. Wielka dłoń ląduje na rozporku spodni. Patrzy zlękniona, jak w zwolnionym tempie rozpina suwak. Na ten widok o mało nie dostaje histerii. Wciąż wygląda jakby spał, poruszając się jak lunatyk. Nie wie jak się zachować, czy odezwać się, krzyknąć? On wyciąga grube ramię i przekręca zamknięcie drzwi. Teraz jest przerażona. Zsuwa nogi i czeka w bezruchu. Patrzy, nie ma, sparaliżowana i podniecona. W jego dłoni pojawia się to, czego się obawiała lub spodziewała. Wreszcie mężczyzna podnosi się ciężko, patrzy jej w oczy i przysuwa się pochylony. Dotyka jej kolan. Nic nie robi sobie ze strachu, który musi widzieć w jej oczach. Może widzi też coś więcej.
    
    Patrzy na jego pękaty brzuch i dalej, poniżej. Wzdycha, jak nastolatka i rozchyla uda. Jest od niej niższy, ale znacznie przewyższa ją masą. Wsuwa palce pod jej majtki i zamyka w garści, ona drży jak liść. Grube kostki muskają wilgotne wnętrze sromowych warg. Milczy, dyszy. Dyszą oboje. Drugą ręką odnajduje jej dłoń i bierze ją w niewolę. Układa sobie na tym wielkim, sztywnym... Zaciska i wulgarnie obciąga. Sugeruje pieszczotę. Wstyd jej, ale ulega. Majtki wędrują na bok. Trzęsie się jak dziewica, jak młody konduktor płonącego pociągu.
    
    Wpycha się w nią. Powoli, nie od razu. Daje odetchnąć, ale tylko chwilę. Zaraz rusza, bez wahania, do przodu. Tu-tum. Do końca. Ona, otwiera usta na bezdechu. I znów: tu-tum, znają to oboje. Tu-tum. Bez pośpiechu. Tu-tum. Cierpliwie. Tu-tum. ...