1. Po sezonie


    Data: 13.04.2023, Kategorie: groza, sekta, prostytutka, bałtyk, Autor: Man in black

    ... zdaniem, to ja wysławiam się niejasno? Jest po sezonie, to oczywiste, że przyjechałeś tu w konkretnym celu, marynarzu. – Uśmiecha się do niego. – Nawet w sezonie, nie mamy zbyt wielu turystów.
    
    – Obiecuję, że ci powiem. Wszystko ci powiem, tylko nie teraz.
    
    – Czyli miałam rację. Szukasz guza.
    
    – Być może. – wypycha usta jajecznicą.
    
    – Mogę ci obiecać tylko jedno, – kobieta kroi kawałek naleśnika, – jeśli szukasz guza, tutaj znajdziesz go szybciej, niż ci się wydaje.
    
    Kończą śniadanie, Kacper płaci i wychodzą razem na wiatr i drobny śnieg. Ruszają w drogę powrotną. Momentami z okien dolatuje ich zapach ulatniający się z kuchni, ale wiatr błyskawicznie wietrzy alejkę. Sam nie wróciłby do rynku. Zbyt dużo tutaj rozgałęzień, budowle są do siebie podobne, a on nie ma nawet planu miasteczka. Kiedy docierają na rynek, zatrzymują się na chwilę.
    
    – Muszę teraz zajrzeć w jedno miejsce. Zastanę cię w domu, kiedy wrócę?
    
    – Chcesz się jeszcze spotkać? – Lola stara się zdusić uśmiech w zalążku.
    
    – Tak.
    
    – Więc wiesz, gdzie mnie szukać.
    
    Mężczyzna ma już się odwrócić i iść w swoją stronę, kiedy towarzyszka łapie go za ramię.
    
    – Coś się stało? – Patrzy na nią zaskoczony.
    
    – Po prostu, uważaj na siebie. Nikomu nie ufaj.
    
    – Nawet tobie?
    
    – Na to pytanie musisz sobie sam odpowiedzieć. – Ruszają każde w swoją stronę.
    
    Mężczyzna spaceruje już dziesięć minut i wciąż nie odnalazł celu. Decyduje się zapytać, o drogę przechodnia. Czyni to niechętnie, po dotychczasowych ...
    ... kontaktach z tubylcami. Zaczepiona kobieta ignoruje go całkowicie, nawet nie zwalnia kroku. Nie jest zaskoczony. Spodziewał się czegoś takiego. Z trzech następnych osób, tylko jedna zwraca na niego uwagę i wskazuje mu kierunek, choć mężczyzna jest wyjątkowo oszczędny w słowach.
    
    Smagany wiatrem i zacinającymi w oczy drobinkami śniegu wirującymi w powietrzu, wreszcie dociera tam, gdzie chciał. Zerka na tabliczkę z godłem i wchodzi do środka. Posterunek lokalnej policji wygląda, jakby ustrój wciąż się nie zmienił. Mężczyzna patrzy na szare lamperie na ścianach, obite, wyszczerbione biurka, stare aparaty telefoniczne i sterty pożółkłych papierów walających się dookoła.
    
    – Pan w jakiej sprawie? – Posterunkowy, szczupły mężczyzna z wąsem i rękami w kieszeniach, zerka na przybysza, taksując go badawczo.
    
    – Dzień dobry, szukam brata. Zaginął dwa miesiące temu.
    
    – Co pan tam trzymasz? – Policjant zerka nieufnie w stronę dłoni Kacpra.
    
    – Zdjęcie, to właśnie mój brat.
    
    – Pokaż pan, to.
    
    Mężczyzna podchodzi bliżej i podaje zdjęcie. Wąsacz w mundurze zerka na nie, po czym przenosi wzrok na stojącego przed nim człowieka. Powtarza tę czynność jeszcze dwa razy.
    
    – Jaja se pan ze mnie robisz? – W jego głosie pobrzmiewa irytacja.
    
    – Dlaczego?
    
    – Przecież, to pan jest na tym zdjęciu.
    
    – Nie, to mój brat bliźniak.
    
    – Zaraz, zaraz... – Policjant zaczyna krążyć od ściany do ściany, wpatrując się w podniszczone od ciągłego noszenia w kieszeni zdjęcie. – Panie, kojarzę tę ...
«12...91011...24»