1. Po sezonie


    Data: 13.04.2023, Kategorie: groza, sekta, prostytutka, bałtyk, Autor: Man in black

    ... idący od morza jest nieprzyjemny. Kobieta prowadzi go do baru, który w sezonie pełni funkcję smażalni ryb. Kluczą wąskimi uliczkami, ale krok w krok, podąża za nimi wiatr. Wreszcie docierają do niewielkiego placyku, dalej nie da się przejść. Kobieta prowadzi go do kamieniczki. Nad wejściem powiewają markizy. W środku jest kilka osób. Nie trudno zauważyć, że ludzie przyglądają im się, może robią to bardziej subtelnie, niż wieczorem w tawernie, ale też klientela jest inna. Pełno tu marynistycznych motywów. Zdjęcia kutrów wychodzących w morze, rybaków suszących sieci i wiele innych gadżetów.
    
    Składają zamówienie i czekają, przyglądając się sobie.
    
    – Po co tutaj przyjechałeś? – Lola bawi się serwetką.
    
    – Równie dobrze, ja mógłbym zapytać cię, jak zostałaś prostytutką...
    
    – Zostałam, ponieważ wykluczono mnie ze wspólnoty. – Wkłada zbyt wiele siły w układaną kostkę.
    
    – Co to znaczy? Z jakiej wspólnoty?
    
    – Z tej, – zatacza dłońmi okrąg, jakby chciała objąć ramionami całe miasto. – Zresztą, nie ważne.
    
    – Za co cię wykluczono? – Drażni go, że rozmówczyni mówi tak zagadkowo, ale odnosi wrażenie, że wszyscy tutaj, są w jakiś sposób skażeni.
    
    – Pamiętasz dziesięć przykazań?
    
    – Tak sądzę. – Mężczyzna jest zaskoczony, instynktownie próbuje odtworzyć przykazania w pamięci.
    
    – Jedne określają naszą relację z Bogiem, pozostałe z innymi ludźmi. Te dotyczące Boga, są najważniejsze.
    
    – Nie wiedziałem, że są jakieś ważne i mniej ważne...
    
    W tym momencie przychodzi ...
    ... kelnerka i stawia przed Kacprem jajecznicę na szynce, pieczywo i herbatę z cytryną, a przed dziewczyną naleśniki ze szpinakiem i sok grejpfrutowy. Milkną natychmiast, czekając, aż kobieta się oddali. Oboje pochylają się nad swoimi talerzami. Słychać włączone radio, spiker z dziwną dykcją relacjonuje jakieś zdarzenie drogowe. Chyba była jakaś duża kraksa w okolicach Gdańska, które to miasto, w tej chwili wydaje się Kacprowi równie odległe, co księżyc.
    
    – Wszystkie są ważne, ale kolejność ma znaczenie. Zostałam wykluczona, ponieważ dotychczas nie zmieniłam zdania na temat pierwszego z przykazań.
    
    – Czcij ojca swego i matkę swoją?
    
    – Nie byłeś orłem z religii, prawda? – Kobieta bierze kęs naleśnika i uśmiecha się do niego, a w zasadzie, to śmieje się z niego.
    
    Mężczyzna czerwieni się, jest mu głupio.
    
    – Powiesz? – Teraz już na pewno sobie nie przypomni, za bardzo się zawstydził.
    
    – Nie będziesz miał bogów cudzych przede mną.
    
    Milczą, skupiając się na jedzeniu, ale Kacper czuje w okolicy wątroby nieprzyjemny zimny palec. Przed oczami przebiegają mu szybkie scenki wczorajszego wieczoru. Barmanka z tawerny, która okazywała mu wrogość, wodniste, nachalne spojrzenia starych rybaków, dziwne zasady meldunkowe w miasteczku, uchwalone przez radę miasta. Ogólna niechęć do jego osoby.
    
    – Nie możesz wysławiać się jaśniej?
    
    – To, po co tu przyjechałeś? – Najwidoczniej jego towarzyszka nie zamierza już więcej się zwierzać.
    
    – Przyjechałem tutaj w konkretnym celu...
    
    – I twoim ...
«12...8910...24»