-
Po sezonie
Data: 13.04.2023, Kategorie: groza, sekta, prostytutka, bałtyk, Autor: Man in black
... powietrza. Wywołuje na jej ustach uśmiech i pozwala wierzyć, że wciąż jest nadzieja. Natomiast dla Kacpra, noc ma w ofercie serię mętnych, niezrozumiałych wizji, pełnych krętych uliczek, wpatrujących się w niego ludzi przypominających zombi, a nawet całą gamę człekokształtnych form życia, które wypełzają z Bałtyku i podążają za nim, w pętli wąskich alejek prowadzących donikąd. * Kacper budzi się pierwszy. Rzut oka na ubogi pokój uświadamia mu, gdzie jest. Noc była pełna koszmarów i majaków, jest nawet lekko spocony. Odsuwa się od kobiety ostrożnie, żeby jej nie obudzić. Lola oddycha miarowo, kilka kosmyków opada jej na twarz. Mężczyzna staje i przygląda się jej z uwagą. Mija zaledwie kilkanaście godzin, od kiedy się poznali, a już dostrzega kolejny element w jej twarzy, który dodaje nieznajomej uroku. Nagle dopada go dziwne rozrzewnienie. W zaskakującym nawet dla siebie odruchu pochyla się i całuje kobietę w odsłonięte ramię. Cofa się spłoszony własną śmiałością i podchodzi do okna. Nie widzi, że na ustach śpiącej pojawia się uśmiech, a jej twarz staje się lekko zaczerwieniona. Ponad dachami kamienic, dostrzega fragment morza. Jest ciemniejsze od szarego nieba. Bałtyk kołysze się łagodnie, ale i tak wywołuje ciarki na jego ciele. Mężczyzna cofa się od okna. To odruch. Coś silniejszego od niego samego. Niechcący wpada na gospodynię. – Przepraszam, nie słyszałem, kiedy wstałaś. – Nic nie szkodzi. Czego się tak przeląkłeś? – Jej oczy błądzą po twarzy mężczyzny, ...
... jakby chciała z niej wyczytać prawdę, spodziewając się jednocześnie, że sam jej nie powie. – Ja? Niczego, po prostu się potknąłem. – Oczywiście. Kacper ubiera się, po czym wyjmuje z portfela sto złotych i podaje kobiecie. W pierwszej chwili blondynka wydaje się zaskoczona, jakby nigdy nie rozmawiali o pieniądzach za nocleg. Odbiera banknot powoli, czuje wewnętrzny opór biorąc od niego banknot, ale przecież potrzebuje pieniędzy. – Słuchaj, jest tutaj jakieś miejsce, do którego mógłbym cię zaprosić na śniadanie? – Chcesz mnie zaprosić na śniadanie? – Zdziwienie w jej oczach jest dla mężczyzny niezrozumiałe. Niewiele wie o kobietach. Kompletnie nic nie wie, o Loli. – To aż takie dziwne? – Sama nie wiem, nie wstydzisz się pokazać w biały dzień z kurewką? – Nie mów tak o sobie. – Rzuca rozdrażnionym głosem. – Mówię, jak jest. – To nie mów, ok? Podobno prawda w tym mieście nie jest w cenie? – Dobrze. W każdym razie owszem. Znam takie miejsce. Poczekaj, aż się umaluję, ok? Kacper jest na siebie zły, że tak ostro zareagował na jej słowa. Nie szalej człowieku, nie szalej. Przecież to tylko kurewka. Fakt, że ma dupcię jak marzenie, a jej cycuszki przypominają dojrzałe melony, nic tutaj nie zmienia – głos rozsądku próbuje przywołać go do porządku. – Trzeba było ją przelecieć, nie zachowywałbyś się jak pieprzony licealista. Spuściłbyś z krzyża i byłoby po sprawie. Teraz pewnie nie mógłbyś na nią patrzeć. Pada drobny śnieg. Nic wielkiego, ale wiatr ...