-
Po sezonie
Data: 13.04.2023, Kategorie: groza, sekta, prostytutka, bałtyk, Autor: Man in black
... twarz... – Naprawdę? Widział go pan tutaj? – Co? – Podnosi głowę na swojego rozmówcę, jakby go ktoś właśnie wyrwał ze snu. – A, nie, nie to. Z miejskiej już tutaj ktoś był, pytali o niego. Ej, Marian! – Krzyczy w głąb posterunku. Po chwili zjawia się dobrze zbudowany blondyn, również w mundurze. – Co jest? – Rzuca wściekłym tonem, ale na widok Kacpra, nieruchomieje i blednie, choć szybko się opanowuje. – Co tam? – Tym razem jego głos jest słaby i nieufny. – Koleś szuka brata, sam jest jak wykapany, zerknij. – Podsuwa koledze fotografię. Marian nie patrzy na fotografię, po prostu nie spuszcza wzroku z przybysza. Policjant ma jasne oczy, teraz jego źrenice są zwężone. W głowie Kacpra rozlega się niemal wrzask – On go widział, ten skurwysyn go widział. Dlatego tak zbladł na twój widok. Myśli, że zobaczył ducha. – Tak, pamiętam. Byli tu z miejskiej... – No właśnie mówiłem facetowi, pytali, ale... – Ale nie ma żadnych dowodów, że twój brat w ogóle tutaj był. – Marian wpada w słowo koledze. – Dokładnie. – Drugi funkcjonariusz oddaje fotografię przybyszowi. – Nic tu po tobie kolego. Skoro nie znaleźli go nasi, sam nic nie wskórasz. Powiedz im, że wiesz. Wykrzycz to skurwysynom, że twój brat tu był i ty o tym doskonale wiesz. Powiedz im to! – głos w głowie już dawno przestał reprezentować rozsądek. Wytłumacz tym wsiowym dupkom, że jesteście bliźniakami, a ty śnisz o tej zaplutej dziurze od tygodni. No rusz się, zrób cokolwiek, kurwa mać! – ...
... Rozumiem, w takim razie, dzięki za pomoc. – Odwraca się i wychodzi z posterunku. Trzęsą mu się ręce. Sięga po papierosa, choć nie jest łatwo zapalić przy tym cholernym wietrze. Kiedy mu się to udaje, zaciąga się głęboko. Blondyn coś wie, Kacper nie ma co do tego żadnych wątpliwości. Teraz jest również pewien, że ta grubaska z tawerny również musiała widzieć Błażeja. Co najmniej dwie osoby widziały tutaj jego brata, a skoro reagują na widok Kacpra, jakby zobaczyły ducha... Wiem, że nie chcesz wypowiadać tego słowa na głos, ale przyznaj, że to kurewsko prawdopodobne, że Błażej... – głos brzmi teraz spokojnie, niemal czule. Mężczyzna zaczyna łzawić. Coś wpadło mu do oka, pieprzony płatek śniegu, albo coś... – Ej, zaczekaj człowieku. Kacper rozgląda się dookoła. Nie jest pewny, czy to było pod jego adresem, ale zaraz dostrzega świńskiego blondyna. Ma na sobie żółtą sztormową kurtkę z kapturem. Policjant dogania go i unosi nieznacznie kaptur. Żeby spojrzeć Kacprowi w oczy, musi patrzeć w dół. – Jest ktoś, kto widział twojego brata, ale sprawa jest gruba. Nie zezna tego na policji, tobie być może powie. – Kto to jest? – Jeśli chcesz, mogę was umówić. Dasz mu pięć stówek na zachętę, to może coś z tego będzie, ale jakby co, nie chcę mieć z tym nic wspólnego. W tym mieście są dość skomplikowane układy, rozumiesz? – Staram się. – Bądź w porcie dzisiaj o dwudziestej. Znajdziesz kuter Neptun 1, wejdź na pokład, gość będzie na ciebie czekał. Gdyby nikogo nie było, znaczy, ...