-
Po sezonie
Data: 13.04.2023, Kategorie: groza, sekta, prostytutka, bałtyk, Autor: Man in black
... się i odpada całymi płatami. Mężczyzna wchodzi na pokład niedaleko dziobu, ciasna sterówka majaczy na ciemnym tle, jak zły duch. Kacper idzie ostrożnie, pod nogami ma mnóstwo drobiazgów. Przy rufie, na zwojach liny i kłębach sieci, siedzi nieruchoma postać. Z pewnością rybak. Cuchnie tu gnijącymi śledziami. – Nie powinieneś tutaj nigdy przyjeżdżać, wiesz o tym? – Tęgi brodaty mężczyzna ma na sobie gruby wełniany golf, na który zarzucił płaszcz przeciwdeszczowy. – Nie ty pierwszy mi to mówisz. – Dlaczego ta cholerna łajba musi się tak kołysać? – Ale od niego, słyszysz to, po raz ostatni. – Ten głos nie należy do starego rybaka, dochodzi z tyłu i do złudzenia przypomina kogoś... kogoś, kogo słyszał dzisiaj, może wczoraj. Osaczony mężczyzna odwraca się i od razu rozpoznaje jasne włosy, mundur policjanta i coś, czego wcześniej nie miał okazji zobaczyć. Złośliwy uśmiech. Uśmiech przypominający mu młodego nazistę prowadzącego do gazu grupę kilkudziesięciu mężczyzn, kobiet i dzieci w pasiakach. Widział ten film lata temu, ale utkwił mu w pamięci. Stojący przed nim funkcjonariusz wygląda na równie szalonego. Nagle czuje tępe uderzenie w tył głowy i osuwa się na pokład. Świat gaśnie, jakby Bóg wyłączył światło. Kiedy się budzi, słyszy warkot silnika. Wieje morska bryza, łajba kołysze się jeszcze bardziej. Zabiera mu chwilę, nim się orientuje, że wypłynęli w morze. Fale uderzają o starą łupinę, chlupocą, jakby szeptały coś złowrogo, wyczekując, aż nakarmi sobą ...
... morze. – Dobrze, że wziąłeś ze sobą pieniądze. – Blondyn wyjmuje gotówkę, ściskając ją, żeby nie porwał jej wiatr i wkłada do kieszeni, a portfel wyrzuca do wody. Kacper czuje smród ropy i zapach zdechłych ryb, co w połączeniu z kołysaniem wywołuje w nim wymioty. Zwraca zawartość żołądka za burtę, a dwaj mężczyźni rechoczą, nie szczędząc mu cierpkich uwag. Wreszcie mężczyzna próbuje wstać, co nie jest łatwe na chybotliwym pokładzie. Kiedy mu się to udaje, patrzy ze złością na policjanta. Stary rybak pali fajkę i sprawia wrażenie, jakby nie interesowało go to, co się wokół niego dzieje. – Zabiłeś mojego brata? Policjant śmieje się, próbując przekrzyczeć pobudzony Bałtyk. – Nie masz pojęcia o tym miasteczku i nie masz pojęcia, o nas. – Mężczyzna wyjmuje nóż. – Trzeba było wypłakać się w poduszkę i przeboleć stratę, wierz mi, jego śmierć nie poszła na marne. Nic tutaj nie jest takie, na jakie wygląda. Nikt nie skrzywdził twojego brata dla zabawy, czy z gniewu. Będzie pamiętany przez mieszkańców Chwałowic, przez pokolenia, jako jeden z panteonu męczenników, który oddał życie na przebłaganie nasze... – Jesteś chory, mówił ci to już ktoś? Mój brat nie oddałby życia dobrowolnie. – Nie powiedziałem, że dobrowolnie, – na twarzy blondyna znów pojawia się paskudny uśmiech, – dość tego pierdolenia, wyskakuj za burtę. – Zwariowałeś? Posterunkowy podchodzi do Kacpra i przykłada mu nóż do policzka. – Wyskakuj albo wypatroszę cię, zanim jeszcze zdążysz zdechnąć. – ...