-
Po sezonie
Data: 13.04.2023, Kategorie: groza, sekta, prostytutka, bałtyk, Autor: Man in black
... Dlaczego nie zrobicie ze mną tego, co zrobiliście z moim bratem? Łódź kołysze się we wszystkie strony i obydwaj muszą stać w szerokim rozkroku, żeby utrzymać równowagę. Tylko stary siedzi na zwojach liny i pali swoją fajkę. – Taki mieliśmy plan, ale rada miasta uznała, że tym razem, ofiarą będzie ta tania kurewka, za to, że próbowała ci pomóc. – Nic m nie powiedziała... – Kacper czuje strach, tym razem nie tylko o siebie, ale również o kobietę. – To nie ważne. Dostała wyraźne ostrzeżenie, ale zignorowała je i dalej się z tobą zadawała. Za dwa dni, przekona się, czym jest prawdziwa groza. – Ty skurwysynu. – W nagłym odruchu złości, brunet łapie przeciwnika za poły płaszcza, ale ten, jednym płynnym ruchem tnie jego policzek. Kacper wrzeszczy z bólu. Czuje jak ciepła krew zalewa mu lewą stronę twarzy i spływa po szyi w dół. Przykłada dłoń do rany, która szczypie jak jasna cholera. – Skacz! – Wrzeszczy napastnik, ale bez skutku. Kacper nie zauważył, że stary rybak wszedł do sterówki i w momencie, w którym wykonuje ostry zwrot, brunet traci równowagę i z krzykiem przerażenia wypada za burtę. Przez krótką chwilę mężczyzna słyszy szalony śmiech swojego oprawcy, po czym pochłania go ciemna toń. Dla niego rozpoczyna się koszmar. Woda zdaje się zasysać go w dół. Wokół niego kłębi się mnóstwo bąbli, jest ciemno i zimno, a on czuje, że wciąż spada, trochę jak w zwolnionym tempie, ale jednak wciąż spada. Przypływ paniki pogarsza sprawę. Zaczyna się szarpać, ...
... szamotać jakby ktoś trzymał go w śmiertelnym uścisku. Płuca zaczynają palić. Rozpaczliwie potrzebuje tlenu. Huczy mu w uszach, serce pracuje głośniej niż stary diesel łajby, z której wypadł. Klatka piersiowa boli go, jakby zaraz miała się rozpaść na dwie części i wtedy, właśnie wtedy słyszy głos. – Płaszcz, to on cię ciągnie i krępuje ruchy, pozbądź się go i walcz. Rozpaczliwymi ruchami, niemal na wpół świadomy tego, co robi, zrzuca z siebie okrycie. Gdyby płaszcz był zapięty na guziki, nie dałby rady. Nie wytrzymałby tyle bez tlenu. Na szczęście jest rozpięty i po koszmarnie długiej chwili, oswabadza się z niego i wreszcie zaczyna płynąć w górę. Widzi lustro wody, dostrzega rozmazane gwiazdy, chyba że widzi je oczami wyobraźni... – Yyyyyyyyyyyyy! – Nabiera powietrza, które zdaje się rozsadzać mu płuca i natychmiast przykrywa go fala. Na szczęście, trwa to chwilę i znowu wypływa. Pluje, dyszy i walczy o utrzymanie się na powierzchni. Jakieś dwadzieścia metrów dalej, może nieco więcej, widzi światła statku rybackiego. Zaczyna płynąć dokładnie w tamtą stronę. Nie ma pojęcia, jak daleko wypłynęli w morze. Oceniając łajbę, niezbyt daleko. Tylko gdzie nie spojrzeć, widać ciemność. Żadnych świateł portu, miasteczka, niczego. Wszędzie morze, czerń i księżyc pełzający po zmarszczonej tafli Bałtyku. Słabe księżycowe światło rozjaśnia widok na tyle, żeby ogarnęło go przerażenie. Ciemne wzburzone morze. Fale rzucające mężczyzną jak dryfującą boją. Szum i rechot morza wywołują ...