-
Po sezonie
Data: 13.04.2023, Kategorie: groza, sekta, prostytutka, bałtyk, Autor: Man in black
... ciarki na jego ciele. Jest zimno, woda ma jakieś pięć, może sześć stopni. Kacper odnosi wrażenie, że w ogóle się nie przemieszcza. Mimo to rozpaczliwie walczy. To unosi się w górę na fali, to spada, czasem woda go zalewa i znowu wypływa. Traci siły. Ma wrażenie, że od chłodu kurczą mu się płuca. Dyszy coraz mocniej. Nie ma pojęcia jak długo tak płynie, a raczej dryfuje. Wyobraźnia podpowiada mu szalone wizje, jak choćby tę, że kieruje się na pełne morze, na pewną śmierć. Jego jedynym towarzyszem jest głos, który jednak czasami nie pomaga. Pod sobą masz kilkaset metrów wody, wyobrażasz sobie, jakie stworzenia mogą tutaj żyć? Nie chce sobie tego wyobrażać, ale już jest za późno. Wyobraźnia jest jak bomba z opóźnionym zapłonem. Panika przywiera do niego jak mokra koszula. Zdaje się czaić gdzieś na plecach, gotowa przejąć nad nim władzę, w odpowiednim momencie. Mężczyzna przypomina sobie wszystkie filmy, które obejrzał, a których bohaterowie znajdowali się w podobnej sytuacji. Wyraźnie widzi sceny, podczas których ciemne plamy przepływają tuż obok rozbitka. Rekiny, zmarli, duchy... wszystko jedno. Na samą myśl, że za chwilę otrze się o niego coś śliskiego, zaczyna szybciej pruć fale rękoma. Panika jest jeszcze bliżej celu, niże przed chwilą. Ile czasu minęło, godzina, cztery? A może dopiero kwadrans? Nie myśli już normalnie. Jest tak zmęczony, że najchętniej położyłby się spać. Słona woda co rusz wlewa mu się do gardła, wywołuje kasłanie, które z kolei wybudza go z ...
... letargu. Nie czuje rąk, nie czuje nóg. Nie czuje niczego. Kołysze się jak źdźbło trawy na wietrze. W tym żywiole, w ramionach Bałtyku, nic nie znaczy. A czy kiedykolwiek, coś znaczyłeś? – prowokuje głos. Gdyby nie to, że w szóstej klasie podstawówki, na koloniach zakochał się w Agnieszce, prawdopodobnie już by nie żył. Dziewczyna uwielbiała pływać i musiał się nauczyć. Dla niej. Podziękuj Agnieszce, podziękuj małej nimfetce, za motywację – głos zdaje się z niego szydzić. Nie ma pojęcia, co się wokół niego dzieje, a dzieje się wiele, tyle że nie ma na nic wpływu. Krótkie fale zdają się atakować z różnych stron. Tymczasem morze szumi, jakby śpiewało mu kołysankę. Wargi mu drżą z zimna, ale ta melodia ma w sobie coś, hipnotyzuje go, powieki same się zamykają. Siłą woli wciąż porusza rękami, ale to przypomina raczej parodię pływania. , skąd ona się tutaj wzięła? Lola? Przecież zabrali ją ci psychopaci. Tak, wiem Lola. Teraz już wiem, ale najbardziej mi przykro, że cię naraziłem. Nie chciałem. Chyba tak, jak to szło... czcij ojca swego i matkę swoją? Nie śmiej się Lola, wszystko mi się pomieszało. Wszystko poszło nie tak. Dałem dupy, co ci mam powiedzieć? Fala większa od innych, co najmniej pięciometrowa, uderza w mężczyznę i wciąga pod wodę. Paradoksalnie dzięki niej, wyrywa się z letargu i dalej walczy. Sytuacja powtarza się kilka razy i kiedy po raz enty wypływa na wierzch, krztusząc się i plując, uświadamia sobie, że ma coraz mniejszą wolę walki. Wokół pustka. ...