1. Po sezonie


    Data: 13.04.2023, Kategorie: groza, sekta, prostytutka, bałtyk, Autor: Man in black

    ... W pojedynkę, na morzu, człowiek czuje się kurewsko samotnie, co? – Kacper przytakuje.
    
    Woda jakby się nieco uspokoiła. Fale są mniejsze i łagodniejsze. Kołyszą go, ale nie ciągną na dno. Popychają go, tak przynajmniej mu się wydaje. W pewnej chwili czuje coś na dłoni. Szarpie ręką rozpaczliwie, panika natychmiast przejmuje nad nim kontrolę i z niespodziewaną dawką energii pruje wodę, starając się uciec, jak najdalej z tego miejsca. Co to było? Ryba? Jakiś mityczny stwór, a może czyjeś zwłoki? Chryste Panie! Rozsadza mu czaszkę i jeszcze bardziej przyspiesza. A może pierdolony glon, pomyślałeś o tym? – spokojny głos sprawia, że panika ustępuje. Glon? Śmieć, cokolwiek. Zresztą, to i tak bez znaczenia. Nie ma już sił na tak rozpaczliwą ucieczkę.
    
    Bałtyk jest taki głośny. Czy szumi w ten sposób od piętnastu tysięcy lat? Wszystkie pokolenia słuchają tej samej melodii? Toż to hit wszech czasów. Mężczyzna śmieje się głośno, a dźwięk własnego głosu, brzmi w jego uszach dziwnie obco. Słabnie, choć słabnął kilka godzin temu, może kilka minut temu... trudno powiedzieć. Teraz, już dogorywa. Powieki się zamykają. Musisz znaleźć sobie coś, co da ci siły, żeby przetrwać – podpowiada głos rozsądku. Czy Lola byłaby właściwym Czymś? Nie bądź śmieszny, nie masz piętnastu lat. Wilgotna cipka nie utrzyma cię przy życiu – słyszy – znajdź sobie cel z potencjałem. Niech się to wiąże z czymś, czego jeszcze nie robiłeś. Mężczyzna zaczyna się zastanawiać, czego jeszcze w życiu nie robił. Jest ...
    ... tego od cholery, ale domyśla się, że to musi być coś ekstra. Coś wielkiego. Coś na tyle nośnego, że dada mu skrzydeł. Przypomina sobie reklamę z telewizji i wybucha śmiechem. Red Bull doda ci skrzydeł...
    
    Po chwili uspokaja się i wpada na pomysł.
    
    – Nigdy nikogo nie zabiłem! – Wykrzykuje, jakby zwierzał się Neptunowi.
    
    Widzisz? Idziesz w dobrym kierunku. To byłoby coś, prawda? Sprzątnąć kogoś, kogo nienawidzisz. Kogo nienawidzisz? Jak sądzisz, kto zalazł ci za skórę na tyle głęboko? – głos cichnie, a przed oczami Kacpra pojawia się twarz blondyna w policyjnym mundurze. Marian! Ten blady skurwiel, świński blondyn. W głowie nagle słyszy śmiech. Bardzo dobrze, a skoro wiesz, że Marian jest na lądzie? – głos milknie, rzucając pytanie retoryczne. Mężczyzna już wie, że skoro facet, którego chce sprzątnąć, jest na lądzie, to on musi tam dopłynąć. Choćby miał wypluć z siebie płuca. Choćby mu odpadły ręce i nogi.
    
    Czas, który minął, jest niemierzalny. Nie ma go czym zmierzyć, a poza tym, kiedy znajdujesz się w morzu, sam jak palec, bez czegokolwiek czego mógłbyś się złapać, czas staje się względny jak ruch. Nagle wokół robi się głośniej. Fale zaczynają się wydłużać i uderzać o coś. Przemarznięty i wpółprzytomny mężczyzna potrzebuje kilku minut, żeby zrozumieć, że albo dopływa do jakiegoś statku i fale biją o burtę, albo... resztkami sił szarpie się do przodu. Macha rozpaczliwie ramionami. Każdy nawet najbardziej niezdarny ruch, przybliża go do celu. Kiedy fala wyrzuca go na ...
«12...171819...24»