Przypadki Violetty przez v i dwa…
Data: 30.07.2023,
Kategorie:
teściowa,
Romantyczne
wesele,
żartobliwie,
Autor: CichyPisarz
... myślał. Lubił nowości w łóżku, chyba jak każdy facet. Raz, czy dwa robił podchody do Kasi, ale trudno mu było powiedzieć wprost, że sprawdziłby, co słychać w kakaowym oczku. Teraz nadarzała się okazja. Ale czy przyszedł już czas na taki przełom? Tego nie wiedział.
Docisnął jej uda do tułowia tak, że kolana znalazły w okolicy barków, a stopy wskazywały sufit. Poskładał ją jak gimnastyczkę. Nawet spojrzał na okolicę tuż pod otworem pochwy, gdzie dziwna siła przyciągała uwagę. Wiertło weszło z taką łatwością, jakby wbijało się w watę i zjechało w głąb. Widział, jak mocno otworzyła oczy. Ocierając się o ścianki pochwy szerokim kapeluszem żołędzi, dotarło do samego dna. Każde wwiercenie następowało, może nie głębiej, ale szybciej i szybciej, utrzymując rytm, niczym wsłuchując się w takty wybijane na bębnach na starożytnych galerach i łodziach wikingów.
Oboje patrzyli jak kutas znika im z oczu, oboje podziwiali kiedy połyskiwał niczym diamentowe berło, zroszone kobiecym śluzem, kiedy się wyłaniał z wilgotnej otchłani.
- Jej to nie boli? - uśmiechnęła się.
Wciąż wychodziła mu na przeciw pchnięć, a to za sprawą sprężynującego pod nią materaca.
Wiedział o kim i o czym mowa.
- Kaśkę? Nie skarżyła się - odpowiedział zbyt szybko niż należało.
- Zbliżasz się, tak? Nie gadać teraz? - zagadnęła, bo dostrzegła na jego ustach charakterystyczny grymas.
- Yhym - pokiwał głową, wpatrzony w rozpychane pracującym tłokiem czerwonawe gumowate uszczelki sromu.
Ale minęła ...
... tak minuta, a on nadal pompował ją jak gwiazda pornosów.
- Pomóc ci trochę?
- Co? - nie zrozumiał jej, bo skupił się na dochodzeniu. Już raz mu uciekł ten szczególny moment, ten punkt graniczny, który każdy facet musiał przekroczyć, a do którego dotarcie powoduje brak możliwości odwrotu. Wtedy nawet nie robiąc już nic, szczytowało się z rozkoszą. Słowa: mama, teściowa, milfetka, cycki, tyłek, cipa, odmienił już przez wszystkie przypadki, byle tylko znaleźć właściwy włącznik, uruchamiający maszynerię ukrytą w jądrach, by ta zaczęła tworzyć ciśnienie potrzebne do wyrzucenia z siebie zmagazynowanej zawiesiny.
Nie pytała kolejny raz. Widziała, że partner się męczy, że potrzebuje mocniejszego bodźca. Biedaczek - myślała o nim. Musiała się odwdzięczyć za drugi orgazm.
- Chcesz go włożyć w moją pupę? - spytała cichutko, jakby zdradzała sekret.
- Co? - zastygł w bezruchu, jakby właśnie otrzymał informację z kosmosu, od pozaziemskiej cywilizacji, nie od niej.
- No pytam. Chcesz? Jak już szaleć, to szaleć.
Myślał.
Obróciła się zanim zdążył jej odpowiedzieć. Wypięła tyłek, pośliniła palce i rozsmarowała naturalny lubrykant po pomarszczonym oczku, jakby to był normalna czynność w zabawach łóżkowych.
On w oczekiwaniu wiąż pocierał penisa.
- Tylko nikomu, ale to nikomu, ani słowa, jasne? I powoli - zaznaczyła.
Skinął głową.
Przytknął końcówkę członka do "słoneczka" i cała ta akcja znowu wydała mu się czystym nonsensem, abstrakcją jakich mało, to musiał być ...